Relacje

Seminaium i warsztaty z Martinem Incedi. - 24.04.2013

 
W miniony weekend mieliśmy zaszczyt gościć w Polsce Martina Incédi - sędziego i głównego trenera czeskiego Klubu „Retriever Sport”. Celem wizyty było przybliżenie nam podstaw pracy retrievera dotyczącej aportu.  Pierwszy dzień, a właściwie wieczór upłynął nam na omówieniu stosownych regulaminów w szczególności  „Zasad dla międzynarodowych testów pracy (IWT) dla retrieverów” oraz regulaminów „Working Testów (WT)” dla retrieverów. Największy nacisk położony był na dokładne naświetlenie cech jakimi powinien wyróżniać się doskonały retriever – pasję, naturalny marking, świetną pamięć, dobry węch, szybkość, spokój, bezbłędne przynoszenie aportu oraz piękny styl.  Retriever w trakcie pracy nie powinien popełniać błędów. Największe z nich to pościg za zwierzyną, bieganie z aportem w pysku, zrywanie, piszczenie/szczekanie, lękliwa reakcja na strzał, odmowa wejścia do wody, wyjście spod kontroli przewodnika. Dyskwalifikującymi cechami są zaś agresja, nakłuwanie aportu (twardy pysk) a ze strony przewodnika niedopuszczalne jest fizyczne karcenie psa. Zasady, które obowiązują podczas przeprowadzania zawodów czy konkursów mają na celu zapewnienie maksymalnego bezpieczeństwa dla innych ludzi oraz zwierząt. W warunkach prawdziwego polowania (obecność broni palnej, innych ludzi i psów) retriever, który samowolnie podejmuje pracę , nie reaguje na komendy, absorbuje uwagę przewodnika stanowi realne niebezpieczeństwo a jego zachowanie może doprowadzić do kalectwa lub śmierci innych przebywających tam osób lub zwierząt.



W sobotę przyszedł czas na pokazanie  wszystkich omówionych reguł od strony praktycznej. Trzeba przyznać, że pogoda mimo wcześniejszych prognoz dopisała i była idealna dla naszych psów. Trening rozpoczęliśmy rano od sprawdzenia jakimi dysponujemy psami, jakie są ich naturalne umiejętności i poziom wyszkolenia.  Jako pierwsze Martin zorganizował ćwiczenie z markingu, w którym aport rzucany był na inne podłoże niż to, z którego startował pies. Pokazało ono jak pracują nasze retrievery, czy są przyzwyczajone do pracy w zmiennych warunkach terenowych. Zaraz po tym przyszedł czas na sprawdzenie pamięci oraz obserwację pracy psa przy nodze. Dla wielu „duetów” było to pierwsze doświadczenie tego typu pracy i trzeba przyznać, że wszyscy poradzili sobie z tym wyzwaniem. Największe zastrzeżenia Martina budziła właśnie ostatnia część – czyli chodzenie przy nodze. Pokazał jak on pracuje z psami, w jaki sposób je tego uczy i w czym tkwił problem większości par. Ćwiczyliśmy również zostawianie psa w niedużym dystansie, spokój na stanowisku w obecności rozproszeń. Rozproszeniem były latające dummy ;-). Chwila przerwy i w tym samym miejscu wróciliśmy do pracy nad markingiem i pamięcią. Zadanie było nieco trudniejsze ponieważ psy musiały zapamiętać miejsce upadku dwóch dummy. Po  przerwie obiadowej przyszedł czas na naukę szukania/pracy nosem. Zadanie wcale nie było łatwe – do znalezienia były piłeczki tenisowe. Panika przewodników, że ich pies nigdy w życiu piłeczki nie przyniesie, że w ogóle ich nie znajdzie okazała się przesadzona. Nasze retrievery w różnym co prawda stylu poradziły sobie z tym zadaniem; piłeczki bezpiecznie dotarły do przewodników. Ćwiczenie to prowadziło do kolejnego etapu czyli wyszukiwania dummy lub piłeczki ( w zależności co wybrał psi nos) w tym obszarze. Zadanie było trudne ponieważ należało psa wysłać do obszaru poszukiwań z pewnej odległości. Spokój Martina, jego wskazówki i podpowiedzi dawane przewodnikom, oraz w razie konieczności pomoc udzielana psom pozwoliła każdemu retrieverowi znaleźć „zdobycz” i z pełną godnością przynieść ją swojemu przewodnikowi. Na koniec dnia Martin zafundował nam niestandardowy powrót – czyli walk up.  Wszystkie duety w jednej linii poruszały się z psami przy nodze. Co jakiś czas padał sygnał do zatrzymania się; rzucany był dummy, który miał przynieść wybrany pies. Trochę już podmęczone psy nabrały wigoru i w ładnym stylu przynosiły poszczególne aporty.





Sobota była pracowitym i pełnym wrażeń dniem. Ćwiczenia zaproponowane przez Martina ukazały w pełnej krasie wszystkie zalety i wady naszych psów . Pracowaliśmy nad zmianą naszych zachowań , które przeszkadzały psom w osiągnięciu sukcesu. Uczyliśmy się jak pomóc psu w wielu sytuacjach,  jak budować jego pewność siebie i co najważniejsze jak uczyć go zaufania do nas. Balans pomiędzy samodzielnością psa i jego pewnością w pracy, a z drugiej strony jego poleganie na nas jest  istotą współpracy i pozwala osiągnąć sukces szybko i w pięknym stylu.



Niedziela to dzień, w którym mogliśmy sprawdzić to czego nauczyliśmy się w sobotę . Okazją stały się mini – zawody (fun competition). Ćwiczenia zaplanowane przez Martina były odzwierciedleniem przeprowadzonego treningu. Zawody składały się z trzech konkurecji na poziomie klasy E – elementarnej. Pierwszą był marking w zmieniającym się podłożu. Teren na który rzucany był aport był dość trudy – wysokie kopce z trawy, między które nie docierał wiatr wymagały od psów nie dość, że perfekcyjnego markingu to jeszcze dobrego nosa i dość dużej pasji. Drugie ćwiczenie polegało na przeszukiwaniu ograniczonego drzewami obszaru  - pies musiał znaleźć i przynieść dwa ( z pięciu) ukryte w nim wcześniej dummy. Ułatwieniem dla psów były dwa strzały oddawane przed wysłaniem ich w ten obszar. Ostatnie ćwiczenie to sprawdzenie pracy psa przy nodze oraz pamięci -  i tutaj jedyną trudność sprawiło właśnie chodzenie przy nodze. Mini – zawody pozwoliły nam zapoznać się z atmosferą i sposobem przeprowadzania WT. Były okazją do sprawdzenia jak my ludzie zachowujemy się w sytuacji bardziej formalnej i na ile potrafimy pomóc naszemu psu w osiągnięciu sukcesu zdając sobie sprawę z jego dobrych i słabych stron oraz mając na uwadze jego umiejętności czysto szkoleniowe. Każda para otrzymywała ocenę w postaci punktów oraz szczegółowe wyjaśnienie dlaczego jest ich taka a nie inna ilość. Po każdej konkurencji Martin z całą grupą omawiał dane ćwiczenie, oraz różnice i problemy w pracy poszczególnych zespołów. Dawało to nam praktyczne odzwierciedlenie sposobu sędziowania i pozwalało zrozumieć, które błędy i dlaczego są bardzo poważne, lub które prowadzą do oceny „zero” za daną konkurencję.  Otrzymanie tych informacji nie byłoby możliwe w warunkach normalnego WT tym bardziej cenne były  wskazówki i wyjaśnienia Martina.





Podsumowując – to był pracowity i owocny weekend. Nasze retrievery bardzo dobrze zniosły warunki treningu i mini – zawodów. Mogliśmy dzięki temu cały czas przebywać razem i oglądać pracę wszystkich par co dawało większą możliwość zapoznania się z zasadami pracy retrievera na dummy. Dostaliśmy bardzo dużo informacji praktycznych odnośnie sposobu konstruowania ćwiczeń, stopniowania ich trudności. Godną zapamiętania była wskazówka, że błędy najczęściej są wynikiem złej pracy przewodnika, złego przeprowadzania treningu, zbyt dużej presji wywieranej na psa spowodowanej za trudnym na jego możliwości i umiejętności ćwiczeniem. Jeśli nie będziemy testować i sprawdzać psa tylko z nim pracować w sposób bardzo przemyślany to okazji do błędów nie będzie. A co za tym idzie, nie będziemy mieć problemów z brakiem zaufania psa do nas, z brakiem kontroli nad nim i ze złym stylem pracy. Warto również pamiętać o prawidłowym nagradzaniu psa, o prawidłowym motywowaniu go do działania.

To było dobre doświadczenie ;-) Mam nadzieję, że uda nam się spotkać raz jeszcze czy to przy okazji treningu czy zawodów, a nasze retrievery i my będziemy stopniowo zwiększali poziom  umiejętności i zdobywali doświadczenie w dziedzinie WT.

Pozdrawiam i do zobaczenia !
Beata Niemiec

Zdjęcia: Sebastian Błaszkiewicz
                                                                                                               

[powrót]