Relacje

Relacja z seminarium z Emilie Prytz (Krzysztof Ostrowski) - 17.05.2008

 

Nie masz kontaktu, nie masz nic. - to słowa Emilie Prytz z pierwszego dnia seminarium nad jeziorem Zdworskim.

Ty jesteś najlepszy dla swojego psa - to motto dnia drugiego.

Powtarzacie to ćwiczenie dwa miliony razy - to również jej słowa, powracające jak echo jednego i drugiego dnia.


Emilie Prytz przyjechała z dalekiej Norwegii ze swoim border collie. Ta utytułowana zawodniczka obedience przeprowadziła z nami dwa spotkania szkoleniowe: sobotnie dla początkujących i niedzielne dla zaawansowanych. Nie ukrywam, że oczekiwaliśmy czegoś niezwykłego, gotowej recepty na sposób pracy z psem, trików, sprawdzonych rozwiązań, ba, może nawet trochę czarów. Niczego takiego niestety nie było. Receptą na sukces jest natomiast konsekwencja, miliony razy powtarzane ćwiczenia, wiedza dotycząca pracy z psem. Emilie jest zwolenniczką rozkładania ćwiczeń na elementy pierwsze. Ma przy tym czysto techniczne podejście do ćwiczenia. Jej zdaniem pozwala to osiągnąć jednocześnie dynamikę i precyzję wykonywanych poleceń.


Emilie nie wymaga wiele od psa. Pies jest psem, według niej nie musi myśleć w czasie ćwiczenia, musi je tylko wykonać - jak najszybciej i jak najdokładniej. Najlepszym przykładem ilustrującym ideologię Emilie jest przedstawienie sposobu pracy przy ćwiczeniu "małego kwadratu". Jedynym nowym elementem dla psa jest tu wbiegnięcie do kwadratu. Według Emilie nie musi on rozumieć istoty ćwiczenia, ma tylko biec w stronę kwadratu. W tym celu Emilie umieszcza za kwadratem zabawkę i wysyła po nią psa. To wszystko. Pies biegnie po zabawkę, przebiegając przez "środek" kwadratu zbudowanego z pachołków. I teraz właśnie jest kolej na dwa miliony powtórzeń ;) Kiedy już pies robi to bezbłędnie, wystarczy komenda "stój", aby zatrzymać psa dokładnie w środku kwadratu, reszta jest już prosta: "waruj", potem "rownaj" i ćwiczenie zaliczone.


Taki rozkład na czynniki pierwsze Emilie stosuje praktycznie w przypadku wszystkich ćwiczeń. Jest to taka automatyzacja zachowań psa. Podstawą jest dla Emilie pozycja przy nodze i kontakt z przewodnikiem. To dwie rzeczy, na które należy położyć największy nacisk; dwa ćwiczenia, na które Emilie przewiduje minimum 8 miesięcy pracy z psem. Był to kubeł zimnej wody na nasze głowy. Chcieć znaczy umieć, a umieć znaczy ćwiczyć. Tyle na temat sportu obedience widzianego oczyma Emilie.


Wracajac do  osoby bohaterki spotkania, trzeba podkreślić, że Emilie jest kobietą o niezwykłej charyzmie. W trakcie ćwiczeń pozwoliła sobie na "żarcik" polegający na tym, że stanęła przed nami i powiedziała: "OK, a teraz wszyscy wstajecie i podchodzicie do mnie." Kilka osób wstało, ktoś zapytał: "Z psami czy bez?" :-) Nie wzięła poprawki na to, że mówi do Polaków :-)


Emilie to bardzo ciekawa osobowość, nie rozdzielająca metod szkoleniowych na "pozytywne" i "negatywne". Dla niej ważne są efekty, dokładność i dynamika. Może właśnie dlatego preferuje pracę z border collie, a więc z rasą psów, które wspaniale znajdują się w takim mechanicznym wykonywaniu poleceń.


Mnie spotkanie z Emilie i jej metodami szkoleniowymi pozwoliło zrozumieć ogrom pracy, jaki należy włożyć, aby osiągnąć założone cele. To seminarium uzmysłowiło mi, że w obedience nie ma miejsca na "metafizykę", "więź z psem", "iskrzenie między psem a przewodnikiem". W to miejsce należy wstawić trening i kilka milionów razy powtarzać jedno ćwiczenie. Jeśli oczywiście chce się dojść do perfekcji.


Seminarium z Emilie miało też swoje drugie oblicze. Spotkanie odbyło się w niezwykle urokliwym miejscu (Mazowsze ma już takich miejsc niewiele) nad przepięknym jeziorem Zdworskim. Sam ośrodek surowy, bez wygód, restauracji i hoteli, w sam raz gotowy na przyjęcie gości z psami. Tak zniszczony, że nasze psy nie były w stanie zniszczyć nic więcej ;-) Brak wygód natomiast pozytywnie wpływał na poranne spacery z psami, nawiązywanie nowych znajomości i przyjaźni. Był też czas na wymianę doświadczeń i długie wieczorne rozmowy przy ognisku z Emilie, która opowiadała o swoich psach i doświadczeniach treningowych.

 

Krzysztof (tora) Ostrowski
Labrador Retriever Team

 

[powrót]