Relacje

Międzynarodowy Konkurs Pracy Tropowców i Posokowców w Niecieczy (Władysław Hoff) - 10.07.2008

 

MIĘDZYNARODOWY KONKURS  TROPOWCÓW  I  POSOKOWCÓW

NIECIECZ   2008

 

W Niecieczy brałem udział w Międzynarodowym konkursie tropowców już w 2005 roku. Wtedy moja suka Doda miała 11 miesięcy i była najmłodszym uczestnikiem konkursu. Debiut był znakomity, zajęła drugie miejsce, zdobywając 100 pkt i  dyplom pierwszego stopnia. Konkurs wygrał terier pracujący jako oszczekiwacz.  


Teraz Doda to już doświadczony pies pracujący jako oznajmiacz. Wiedziałem, że  mam szanse na jej wysokie miejsce, ale pozostałych psów biorących udział nie znałem i jak zawsze nie mogłem przewidzieć, na jakim miejscu ukończymy  konkurs. Zwycięstwo dawałoby nam wniosek na interchampiona pracy.     


Losuję numer drugi i po odłożeniu, które jest dla Dody formalnością, wraz z  numerem pierwszym jedziemy na ścieżkę tropową. Kolega z numerem  pierwszym  startuje z gończym polskim. Zgłasza go jako oznajmiacza, ale po chwili wycofuje i ogłasza, że będzie pracował z psem do końca na otoku. Poziom adrenaliny wzrasta. Ile jest jeszcze psów, które będą pracowały jako oznajmiacz lub  oszczekiwacz? Doda już nie jest pierwszej młodości, ma ukończone trzy lata, a są  zgłoszone młodsze psy i one w przypadku równej ilości punktów wygrywają.  Szkoda, że nie jest przyjęte na rozpoczęciu konkursu podanie przez przewodnika,  jak pies pracuje na ścieżce tropowej. Tak jest w Czechach, każdy przewodnik na  odprawie uczestników informuje, jak jego pies pracuje i niespodzianek nie ma. Wszystko jest jasne.  


Z rozmyślań wyrywa mnie głos sędziego zapraszającego na początek ścieżki. Teraz z odległości dochodzi do mnie sygnał hejnalisty, a to oznacza, że pierwszy  pies ukończył ścieżkę. Składam meldunek, informuję, że pies pracuje od  drugiego łoża jako oznajmiacz, przynosząc w kufie uwiązany do obroży   bringsel.


Idziemy. Praca Dody jest poprawna, widać, że suka wie, na czym polega jej rola.  Dochodzimy do pierwszego łoża i idziemy dalej. Praca jest pewna, pies jest  skoncentrowany  i pewnie dochodzi do drugiego łoża. Odpinam otok i zakładam  bringsel. Zostaje wydana komenda „wąchaj“ i „do  dzika“. Doda idzie i trzymając   nos na tropie, znika za drzewami. Sędzia z włączonym stoperem mierzy teraz jej  czas, a pies ma 10 minut na wykonanie zadania.


Po pewnym czasie w radiotelefonie sędziego słychać informacje, że pies był przy zwierzynie. Po chwili widzę ją przemykającą między drzewami. Wraca, trzymając  w kufie bringsel. Siada, a ja zdejmuję jej wisiorek i teraz już tylko doprowadzenie nas do znalezionej zwierzyny. Tu już nie może być niespodzianki. Ten fragment jej pracy wymagał więcej ćwiczeń niż nauka samego oznajmiania. Doda miała  zwyczaj, że powtórnie idąc do zwierzyny, była rozluźniona i schodziła sobie z  tropu, zwiedzając las. Teraz już pracuje prawidłowo, dalej jest skoncentrowana i  dochodząc do zwierzyny siada i pilnuje. Na jednym z konkursów mocno  pogoniła  pomocników, kiedy chcieli zabrać koziołka, aby przenieść go na koniec innej  ścieżki.   


Przywołuję psa, zapinam otok, Panowie sędziowie po wymianie uwag wręczają  złom, a sygnalista oddaje hołd strzelonemu dzikowi. Na koniec odbieram gratulacje od zespołu sędziowskiego za wzorowe wykonanie pracy na ścieżce  tropowej. Ze złomem oraz z kartą pracy z najwyższymi ocenami wracamy na  miejsce zbiórki. Kartę oddaję do sekretariatu i po pewnym czasie nasz wynik  pojawia się na tablicy: 120 pkt. To dobry zwyczaj wypisywania wyników na  ogólnodostępnej tablicy. Teraz znów zaczynam się zastanawiać, ile jeszcze  psów  uzyska dodatkowe punkty. Musimy jednak czekać do końca.


Z czasem pola informacyjne na tablicy się wypełniają, a moja Doda nadal jest na   pierwszym miejscu. Czas się dłuży, wiem, że ostatni pies oraz sędziowie wrócili   już z lasu, ale na tablicy są jeszcze wolne rubryki. Czekam, częściej przemierzam   drogę obok tablicy, i jest!!! Wyniki wypisane i Doda jako jedyny pies zdobyła  dodatkowe punkty za oznajmianie. Wygrywamy. Drugie miejsce zajmuje kolega,   który z gończym polskim był na pierwszej ścieżce. Pies wygrał wiekiem, gdyż kolejne cztery psy miały po 100 pkt.  W grupie tej zdobywając 100 pkt. był też drugi labrador biorący udział w konkursie. Teraz czekamy już na uroczyste zakończenie,  a w międzyczasie posilamy się przygotowanym przez organizatorów jedzeniem. W Niecieczy nie można być głodnym. Była również orkiestra przygrywająca  uczestnikom i gościom obecnym na konkursie.  


Po skompletowaniu wszystkich wyników następuje część uroczystego zakończenia. Sędzia główny Pani Jolanta Brabletz rozdaje uczestnikom dyplomy, a  wyróżnionym nagrody. Dostajemy upragniony wniosek na uzyskanie tytułu Interchampiona Pracy, a ponieważ Doda posiada już jeden wniosek z wygranego międzynarodowego konkursu retrieverów w Czechach, to jest pierwszym retrieverem w  Polsce z tytułem Interchampiona Pracy. Dziękuję wszystkim uczestnikom za miłą atmosferę na konkursie i po pożegnaniu wracamy utrudzeni, ale zadowoleni do domu. Międzynarodowy konkurs tropowców mamy zakończony i to ze znakomitym wynikiem.

 

Władysław Hoff
Labrador Retriever Team

 

Relacja ukazała się w 2 [46] numerze Psów Myśliwskich. Dziękujemy Redakcji za udostępnienie tekstu.

[powrót]