Relacje

Zawody Obedience w Warszawie (Joanna Hewelt) - 18.08.2008

 

ZAWODY OBEDIENCE W WARSZAWIE

19 LIPCA 2008 R.

 

Zawody w Warszawie nie oszczędzały zawodników – przelotne deszcze na zmianę ze słońcem zamieniały ring posłuszeństwa w parne tropiki utrudniając starty. Jednak świetna atmosfera, doskonała organizacja i okazja do spotkania znajomych wynagradzały niekorzystną aurę.

Na miejscu spotkali się również członkowie LabTeamu. Ze stolicy i okolic przyjechali Patrycja, Gosia, Andrzej i Grzesiek, z Bydgoszczy Tomek, a z Gdańska ja i Andrzej. Było bardzo fajnie choć chwilę porozmawiać, szybko wymienić uwagi na temat szkolenia i w zależności od celu pobytu kibicować lub startować.. Nie zabrakło bowiem zawodników z naszej grupy.

W zerówce wystartowała Patrycja z Vegą. Nie był to niestety udany występ. Jak na bardzo żywiołową i chętną do współpracy labę, Vega nie pokazała nawet połowy swoich możliwości. Za to przewąchała gruntowanie ring. No cóż bywa i tak, starty mają to do siebie, że są lepsze i gorsze, dzięki temu zawody są nieprzewidywalne i przez to jakże ciekawe. Ostatecznie dziewczyny plasują się na 12 miejscu, z wynikiem 80/100 pkt.

 

 


Drugi start od nas w tej klasie to Tomek z Tytusem. Start solidny, bo Tytus wykonał wszystko tak, jak trzeba - zabrakło tylko, a może aż - radości i dynamiki. Pierwszy raz widziałam tę parę i zrobiła na mnie dobre wrażenie, tylko aż korci, by wprowadzić kilka poprawek. Tym razem Tytus był po kilku bardzo aktywnych dniach i być może to zaowocowało spowolnieniem. Zobaczymy, jak dalej się będą układały starty. Póki co debiut w Obi zakończył się 10 miejscem i wynikiem 85/100 pkt.

 

 


Kilka słów o moim starcie - mimo że mój lab w tym czasie leżał pewnie na kanapie, a u boku dzielnie maszerował terier. Był to nasz drugi start w jedynce - gorszy znacznie, jeżeli chodzi o punkty i skuteczność (Ludwik wyzerował kwadrat i aport węchowy). Natomiast bardzo udany, jeżeli chodzi o kontakt i współpracę, jak nigdy wcześniej na zawodach – czułam, że jesteśmy w jednej drużynie. Ostatecznie przez zawalone ćwiczenia spadliśmy na 7 miejsce z wynikiem 147/200 pkt.

Jako zwolenniczka Obi mam nadzieję, że uda nam się podnieść poziom tej dyscypliny w naszym LabTeamie. Myślę, że na dzień dzisiejszy najważniejsze to wprowadzenie w posłuszeństwo naszych labów więcej pasji, radości, entuzjazmu. Mam nadzieję, że przewodnikom nie zabraknie determinacji w dalszej pracy, czego wszystkim życzę.

Joanna Hewelt
Labrador Retriever Team

 

 

[powrót]