Relacje

Relacja z zawodów Obedience w Warszawie (Grzegorz Duda) - 15.05.2009

 

Relacja z zawodów Obedience

Warszawa, 1 maja 2009


Po wiosennym starcie w Warszawie postanowiłem w kolejnych zawodach wystartować w klasie 1. I mimo świadomości, że powinniśmy być lepiej przygotowani do zmagań z ćwiczeniami w tej klasie, jednak postanowiłem dotrzymać słowa i 1 maja stawiłem się z Britą na zawodach obedience.

Tym razem organizatorzy sami przeprowadzili losowanie numerów startowych, dodatkowo każdy zawodnik mógł przeprowadzić krótki trening na ringu. Po treningu przyszedł czas na odprawę, a następnie start pierwszego zawodnika. W tym miejscu chciałbym pochwalić organizatorów, bo były to pierwsze moje zawody, które rozpoczęły się zgodnie z planem. Tym razem przyszło mi startować z „dziewiątką” na plecach. Mieliśmy więc jeszcze sporo czasu. Gdy do mojego startu zostało jakieś 10 minut, poszedłem się przygotować. Krótka rozgrzewka i wchodzimy na ring.

Na początek socjalizacja. Podchodzimy do sędziego, witamy się. Dostajemy 10 pkt.

Następnie idziemy na zostawanie. Brita zawiesza się i nie słyszy komendy „waruj”. Niestety muszę powtórzyć komendę. Tym razem zajmuje pozycję, ale kładzie się krzywo, co będzie nas kosztowało stratę kilku punktów. Ja chowam się na 2 minuty za namiot. Pozostała część ćwiczenia jest już ok i do naszego dorobku dodajemy kolejne 8,5 pkt.

Idziemy na „zetkę” i dwa ćwiczenia: chodzenie przy nodze na smyczy i bez smyczy. Za jedną i drugą konkurencję otrzymujemy po 7,5 pkt. Punkty tracimy za gubienie kontaktu, szerokie zwroty, zostawanie w tyle. Pocieszeniem jest fakt, że Brita tylko przez moment węszyła, co w porównaniu z poprzednim startem jest sukcesem:)

Przed nami kolejne ćwiczenie - stój podczas marszu. Straciliśmy punkt za szerokie chodzenie i gubienie kontaktu, Natomiast Brita bardzo ładnie i pewnie zatrzymała się po usłyszeniu „stój” i wystała cały czas, podczas gdy ja obchodziłem kwadrat. Zgarniamy 9 pkt.

Czas na przywołanie i tutaj się trochę zawiodłem. Mieliśmy fatalne odprowadzenie na miejsce. Suczydło zostawało z tyłu, gubiło kontakt. Jakby tego było mało popełniłem błąd, skutkiem czego musiałem powtórzyć komendę. To nie był koniec wpadek, bo Brita ruszyła do mnie bez komendy, przybiegła w wolnym tempie i krzywo usiadła przy nodze. Cieszy kolejne 8 pkt., chociaż chciałoby się więcej. Przywołanie miało być pewniakiem, jak się po raz kolejny okazało, niczego nie można być pewnym:)

Przed nami kolejne ćwiczenie, czyli waruj w kwadracie. Niestety to ćwiczenie mamy wyzerowane z powodu przekroczenia ilości dodatkowych komend. I znowu mój błąd, bo mam wrażenie, że za wcześnie dałem Bricie komendę dodatkową, co sprawiło, że wytrąciłem ją z rytmu, a później nie potrafiłem już wprowadzić ją do kwadratu. 0 pkt.

Po tym ćwiczeniu jest aportowanie. Brita biegnie po aport w bardzo dobrym tempie, ładnie chwyta, niestety wraca już dużo wolniej, lekko pogryza i krzywo siada, lecą punkciki, ale ostatecznie dostajemy 8 pkt.

Pora na skok przez przeszkodę. I pomimo tego, że mój labiszon ćwiczenie wykonał dosyć wolno i z dotknięciem przeszkody, to jestem z niej zadowolony. Na karcie oceny dopisano nam 8,5 pkt.

Przed nami już tylko dwa ćwiczenia. Pierwsze, wyszukiwanie przedmiotu. O wyszukanie właściwego przedmiotu byłem spokojny, bo trenując nie mieliśmy z tym żadnego problemu. Gorzej szło nam przynoszenie patyczka. I to się niestety potwierdziło. Wracając z patyczkiem Bryśka znowu poszła sobie w podgryzanie i podobnie jak z aportem, krzywo usiadła. I tutaj popełniłem kolejny błąd, bo pomyliłem komendy, skutkiem czego Brita wypluła patyczek. Za to ćwiczenie dostajemy tylko 6,5 pkt.

Ostatnie ćwiczenie, zmiany pozycji na odległość. Myślałem, że limit błędów został już przeze mnie wyczerpany. Niestety, okazało się inaczej. Dwie dodatkowe komendy kosztowały nas sporą stratę punktową i ostatecznie otrzymujemy tylko 6 pkt.

Za wrażenia ogólne dostajemy 7 pkt. a w sumie z dorobkiem 127,5 otrzymujemy ocenę dobrą i 13 lokatę w konkurencji 17 psów.

Podsumowując, jestem zadowolony z naszego startu. Powodów jest kilka. Cieszę się, że odważyłem się wystartować w jedynce. Pomimo, że jest trudniejsza, to jednak dużo, dużo ciekawsza. Start potraktowałem jako takie przetarcie w tej klasie. Udało nam się ukończyć zawody, szkoda tylko wyzerowanego kwadratu, ale przechodząc przez wszystkie ćwiczenia wiem, na co w tej chwili zwrócić uwagę. Dodatkowo oceniani byliśmy przez najlepszego, moim zdaniem, sędziego w Polsce. Pan Jacek Lewkowicz szczegółowo omówił nasz start, udzielając mi wiele cennych wskazówek. Przed nami jeszcze sporo pracy, ale to akurat jest super, bo dzięki temu nie będziemy się z Britą nudzić. Będziemy ćwiczyć, ćwiczyć i świetnie się bawić. W tym roku chcemy wystartować jeszcze w kilku zawodach, zatem do zobaczenia na ringu!:)  

LabTeam reprezentowany był jeszcze przez 3 zawodników:  Joannę Hewelt i Ludwika, którzy wygrali klasę 2, Karolinę Stasiewską i Khana oraz Andrzeja Ugriczicza i Inu.

 

 

Grzegorz Duda
Labrador Retriever Team

 

 


Grzegorz Duda i Brita - fotorelacja Anna Frątczak

 

I na wesoło ;-)

 

 

 

 

 

 

[powrót]