Relacje

III Międzynarodowy Konkurs Retrieverów o Puchar Prezydenta Retriever Klubu Czech (Władysław Hoff) - 26.07.2009

 

III Międzynarodowy Konkurs Retrieverów
o Puchar Prezydenta Retriever Klubu Czech

 18 - 19 lipca 2009, Kostelni  Strimelice

Do trzech razy sztuka, czyli zgodnie z tym popularnym powiedzeniem mój trzeci udział w konkursie o Puchar Prezydenta powinien być formalnością. Ale takich jak ja było kilku, starych już znajomych z poprzednich konkursów.  


W poprzednich latach konkursy o Puchar Prezydenta składały się z dwóch podstawowych: pierwszego dnia był konkurs pracy na wodzie, a drugiego konkurs pracy w polu. W tych podstawowych konkursach wówczas szczęście nam nie sprzyjało. Zawsze łapaliśmy jakąś głupią trójkę i było już po zabawie. W tym roku konkurs miał już najwyższą rangę, był to konkurs wszechstronny, czyli z największą liczbą konkurencji, łącznie z pracą na ścieżce tropowej. Udział brało 16 psów i byliśmy podzieleni na cztery grupy. Z numerem piątym startowałem jako pierwszy w mojej grupie i jako pierwszy zaczynałem wszystkie konkurencje. W pierwszym dniu dla naszej grupy były wylosowane  konkurencje leśne. Do południa mały las, tj. włóczka, poszukiwanie zagubionej zwierzyny w kwadracie 50x50 kroków w bardzo gęstym zagajniku, następnie przejście 50 kroków duktem leśnym do przodu z psem na otoku i z powrotem luzem, w końcu odłożenie, czyli zostawienie psa w lesie na pięć minut.  


Zanim rozpoczęliśmy konkurencje grupowe, z całym zespołem uczestników konkursu odbyła się konkurencja oceniająca zachowanie na stanowisku: co 20 metrów pies z przewodnikiem i jeden sędzia do obserwowania dwóch psów. Pięciu rozstawionych strzelców przez pięć minut oddaje strzały. Doda wytrzymuje, ale siedzenie sprawia jej wiele trudności. W trakcie tej konkurencji zaczął padać rzęsisty deszcz i trwał do końca dnia. Trzy psy uwiązane na otoku otrzymują obniżoną ocenę, jeden skamlający pies został wyeliminowany. My z małego lasu wychodzimy z zaliczeniem wszystkich konkurencji na cztery. Mieliśmy podczas rozgrywania konkurencji poszukiwania zagubionej zwierzyny spotkanie z sarną i z zającem, ale Doda odprowadziła spokojnie wzrokiem uciekającą zwierzynę, siedząc na stanowisku przy nodze.  


Teraz przechodzimy na duży las, czekają nas konkurencje śledzenie i ścieżka tropowa. Śledzenie polega na tym, że pies idzie obok nogi, luzem, z drugiej strony idzie strzelec. Po zatrzymaniu pies siada, a strzelec oddaje strzał. Doda wykazuje spokój i następna konkurencja zostaje zaliczona. Przechodzimy na ścieżkę tropową, jest to nasza koronna konkurencja w zbieraniu dodatkowych punktów. Przy losowaniu zostały zgłoszone dwa psy jako oznajmiacze i jeden oszczekiwacz, czyli nie jesteśmy sami  w walce o dodatkowe punkty. Wchodzimy na ścieżkę, Doda idzie prawie bez wąchania, gdyż idziemy w wysokiej trawie. Łoże znajdujemy bez problemu, teraz tylko przypięcie brinkselka i wysyłam psa. Ale powrót psa trwa zbyt długo i zaczynam mieć obawy. Kiedy zjawia się z brinkselem w pysku, przychodzi ulga, ale zostało nam jeszcze dojście do zwierzyny. Doda idzie jak po sznurku i po 200 metrach dochodzi do koziołka. Wykazuje nim zainteresowanie, oblizując sierść. Przychodzi sędzia, który był przy zwierzynie i przykra informacja: pies przyszedł z boku, mając już brinksel w pysku. Trudno, ocena trzy, ale jako praca oznajmiacza, czyli zarobiliśmy tylko jeden punkt w porównaniu do pracy na otoku z oceną na cztery. Jak wielkie znaczenie miało zdobycie tego jednego punktu, okazało się na zakończenie konkursu. Drugi oznajmiacz dostał ocenę cztery, a oszczekiwacz las miał następnego dnia.


Wieczorem powieszono tabelkę z wynikami. Po zakończeniu pierwszego dnia rywalizacji jesteśmy na 5-6 miejscu. Oszczekiwacz dostał dwójkę z posłuszeństwa przy pracy w polu, a więc jeden z psów mogących zdobyć dodatkowe punkty odpadł. Po krótkiej analizie wyników widać, że praca w lesie była łatwiejsza niż w  polu. Tam tylko jeden pies wyszedł z kompletem punktów.   


Drugi dzień zaczyna się mżawką, ale wraz z  rozpoczęciem konkursu wypogadza się i do końca dnia mamy już piękną słoneczną pogodę. Konkurencje rozpoczynamy od wody. Najpierw aport kaczki z wody, tradycyjnie tak jak w polskich konursach. Następna konkurencja to aport dwóch rozrzuconych kaczek na prawo i lewo. Pies nie widzi, jak sędzia je rzuca na wodę. Jedna jest bliżej, druga dalej. Sędzia daje polecenie, aby pierwsza była przyniesiona kaczka leżąca dalej. Jest to oczywiście dodatkowe utrudnienie. Jeśli pies przyniesie kaczkę leżącą bliżej, to otrzymuje obniżoną ocenę z posłuszeństwa. Należy tu zaznaczyć, że ta konkurencja jest oceniana kilkakrotnie: przyniesienie kaczek w limitowanym czasie, posłuszeństwo oraz przyniesienie i oddanie  aportu. Jeśli pies jeden aport poprawi kładąc go, to ma obniżoną ocenę tylko z przyniesienia aportu. A skoro ma do przyniesienia w sumie cztery kaczki w całej konkurencji na wodzie, to oblicza się średnią z wszystkich cząstkowych ocen. Wodę zaliczamy i zostały nam tylko szuwary. Teren oznaczony jest kołkami (w odległości 40 kroków jeden od drugiego), dla każdego wydzielony jest osobny pas szuwar. W miejscu oznaczonym drugim kołkiem sędzia rzuca w szuwary na odległość pięciu metrów kaczkę. Pies nie widzi miejsca upadku. Idziemy na stanowisko oznaczone pierwszym kołkiem, ja zostaję na miejscu, Doda zostaje wysłana i przeszukując szuwary ma znaleźć leżącą tam kaczkę. Ta konkurencja była jedną z najtrudniejszych, ale poprzez ćwiczenia pies opanował system przeszukiwania szuwar. Konkurencja na wodzie zaliczona bez strat.


Ten sam zespół sędziowski prowadzi jeszcze jedną konkurencję z pola: śledzenie i poszukiwanie zagubionej zwierzyny. Kiedy zobaczyłem teren, prawie się załamałem. W moich dotychczasowych startach w czeskich konkursach takich utrudnień jeszcze nie spotkałem, ale wszystko było zgodne z regulaminem. Pies w wysokiej trawie na 100 m ma okładać pole o szerokości 30 metrów od jednego skraju zaznaczonym lasem, do drugiego skraju kończącym się na pobliskich szuwarach. Psu nie wolno biec do przodu. Kiedy kończy się pole do śledzenia i pies wchodzi w następny prostokąt o długości 50 metrów, pada strzał. Teraz już liczy się czas i pies ma odnaleźć w tym prostokącie dwie sztuki zwierzyny. Muszę kontrolować Dodę, aby nie wybiegała poza wyznaczony kołkami prostokąt 50x30 metrów. Trawa wysoka, ale psa widać. W tej konkurencji otrzymuje się cztery oceny: za posłuszeństwo, nos, przyniesienie i samo wykonanie konkurencji. Za te konkurencje Doda została pochwalona przez zespół sędziowski za jej temperament, karność i dobrą współpracę z przewodnikiem.


Przechodzimy teraz do drugiego zespołu sędziowskiego oceniającego pozostałe konkurencje w polu. Pierwszy jest marking, chodzi tutaj o dokładne trafienie do aportu rzuconego 40 kroków od psa. Kolejną konkurencją jest włóczka, a ostatnią aport kierunkowy. Marking i włóczka bażanta zaliczone bez problemów. Aport kierunkowy rozgrywany jest znowu w trudnym terenie. Ale i tu Doda pokazała swoją klasę. Konkurencja polega na wysłaniu psa pod kątem 45 stopni w prawo i w lewo na odległość 60 kroków, gdzie umieszczone są bażanty. Pies jest posłuszny, biegnie zgodnie z wysyłanymi poleceniami, wykazując się systematyczną pracą. W jej pracy widać było posłuszeństwo i brak jakiegokolwiek chaosu, czyli biegania bez celu. Tu po zakończeniu konkurencji zespół sędziowski nagrodził Dodę oklaskami, a my zakończyliśmy swój udział w konkursie. Oczekując na wyniki końcowe, wykazywałem oznaki wielkiego zniecierpliwienia.  Jak wypadła konkurencja? W końcu zostaje wywieszona tabelka z ocenami cząstkowymi. Tylko jeden pies nie pogubił punktów i uzyskał maksymalną liczbę punktów ze wszystkich konkurencji. Jeśli Doda nie pracowałaby jako oznajmiacz, to my również mielibyśmy maksymalną liczbę punktów i wówczas byłaby dogrywka. Teraz okazało się, że zdobycie tego jednego punkciku z oznajmiania dało nam już wygraną bez uczestniczenia w dogrywce.


Zakończenie konkursu jest bardzo uroczyste, wygrywając zdobyliśmy Puchar Prezydenta Reriever Klubu Czech oraz CACIT i  CACT, ale Doda jako posiadacz już tytułów Championa Pracy Czech i Interchampiona Pracy przyjmuje otrzymane puchary, a wnioski przechodzą na psa na drugiej lokacie. Wracamy zadowoleni. Warto nadmienić, że organizator konkursu moja dobra znajoma, uczestniczka z poprzednich konkursów Eva Czerna profesjonalnie przygotowała teren do rozgrywania konkurencji. Wszystko zgodnie z regulaminem, właściwe długości i odległości. Tam sędziowie przyjeżdżają na gotowe, niestety nie mają pomocników I sami wykonują włóczki.

Pełne wyniki konkursu znajdują się tutaj i tutaj.

Władysław Hoff

Labrador Retriever Team

 

 

 

[powrót]