Relacje

Relacja sędziego oceniającego konkurencje wodne na Krajowym Konkursie Pracy Retrieverów - klasa B i C - ZO PZŁ w ŁODZI (Rydzyny 2009) - 15.09.2009

Zostałem poproszony przez jednego z uczestników konkursu o podzielenie się swoimi spostrzeżeniami z konkursu

Sędzia Główny wyznaczył mnie i Kolegę Piotra Zająca do sędziowania konkurencji wodnych, z czego byłem niezmiernie zadowolony.

Nie zaliczam siebie w żaden sposób do znawców retrieverów, specjalizuję się w trochę innych rasach. Uważam jednak, że woda jest dla retrieverów żywiołem naturalnym i właśnie w wodzie powinny one wykazać wszelkie przymioty przynależne swojej rasie.

O ile w konkurencjach polnych wyżły powinny wykazywać się lepszymi zdolnościami niż retrievery, to w środowisku wodnym retrievery winny pokazać co im matka natura i ręka menera dały.

Wspólnie z Kolegą Piotrem postanowiliśmy trzymać się ściśle litery regulaminów.Nie wymądrzać się, nie interpretować po swojemu. Błąd to błąd, za który należy odjąć stosowną ilość punktów, a za pracę poprawną dawać maksymalną ilość punktów.

Jako, że nie znam dobrze środowiska właścicieli retrieverów bywających na konkursach i nie wiem kto należy do starych bywalców, a kto jest nowicjuszem, postanowiłem, aby każdej grupie startujących uczestników omówić przebieg danej konkurencji. Dla jednych znajomość regulaminu jest rzeczą oczywistą, dla drugich nie koniecznie.
Znawcą retrieverów nie jestem, ale poluję ponad 30 lat i doskonale wiem jak pomocny jest aporter przy polowaniu na pióro. Wiem również ile krwi może napsuć na polowaniu pies, który nie wykonuje poleceń przewodnika. Psy ruszające po aport bez komendy, psy rzucające się w wodę za drugim psem, niedające się odwołać z wody, krążące po okolicy z aportem w kufie, niereagujące na polecenia – to koszmar często spotykany na polowaniach na kaczki.

Dlatego też istotnym elementem oceny było dla mnie zachowanie się psa na stanowisku w trakcie pracy innego retrievera.

Wracając do oceny konkurencji wodnych na konkursie w Rydzynach, muszę stwierdzić, że błędów popełnianych przez psy było sporo.

W zasadzie nie można mieć żadnych zastrzeżeń do chęci psów do pracy w środowisku wodnym. Można by rzec, że im nadmiar pasji przeszkadzał. W zasadzie każdy dążył do jak najszybszego wejścia do wody, odnalezienia i zaaportowania zdobyczy. I właśnie ta pasja powodowała wiele błędów.

Opuszczanie stanowiska bez rozkazu, brak spokoju przy nodze, nerwowe reakcje, wychodzenie z ręki - to najczęstsze z popełnianych błędów.

Dla mnie błędem, choć nie regulaminowym (nie miał on wpływu na ocenę), jest skok psa z brzegu na otwartą wodę. Na konkursie woda była bezpieczna, ale przy polowaniu na stawach hodowlanych tego typu reakcje mogą zakończyć się dla psa przykrą kontuzją, zwłaszcza, kiedy pies nadzieje się na wbity w dno palik.

Złe wrażenie sprawiał również widok psów prowadzonych na smyczy. Wiele z nich parło na wyciągniętej smyczy do przodu, z wytrzeszczem oczu, a przewodnicy mieli kłopot z utrzymaniem ich na wodzy. Błędy apelu dawały znać o sobie.

Nie mogę mieć większych zastrzeżeń do pracy psów w wodzie i szuwarach. Zdecydowana większość z nich wykazywała się dobrym wiatrem, umiejętnością odszukania aportu, miękkim chwytem i dużą chęcią do pracy. Czyli wszystko to co cechować winno retrievera.

Duże uznanie wzbudził we mnie jeden z psów, który bobrując za żywą kaczką wyszedł po jakimś czasie z szuwarów. Początkowo myślałem, że popełnił błąd i nie wykazał się wytrwałością w pracy, po chwili jednak kwakanie kaczki i jej bezbłędny aport udowodniły, że pies doskonale posługiwał się swoim nosem.

Niestety muszę również wskazać na błędy popełniane przez przewodników. Nerwowość w prowadzeniu psa, niezdecydowanie w wydawaniu komend, wydawanie komend pochopnie, bez potrzeby, brak odpowiedniej komendy, zbyt późny odbiór aportu - to błędy które wielokrotnie miały wpływ na wysokość oceny.

Pies i przewodnik, to nierozerwalna para. Nerwowość psa udziela się przewodnikowi, na nerwowe reakcje przewodnika nerwowo reaguje pies.

Podsumowując moje konkursowe wrażenie, muszę napisać, że poziom reprezentowany przez retrievery startujące na tym konkursie był wysoki, co nie zawsze znajdowało odzwierciedlenie w uzyskiwanych ocenach. Zdecydowana większość z nich wykazała się przymiotami przynależnymi dla rasy, pasją i chęcią do pracy.

Błędy jakie popełniały spowodowane były brakiem odpowiedniego przygotowania do zadań konkursowych i błędami popełnianymi przez przewodników.

Na błędach się wszyscy uczymy i są one do wyeliminowania.

Pozdrawiam wszystkich uczestników konkursu, życząc im wytrwałości w pracy ze swoimi czworonożnymi przyjacielami.

Darz Bór
Wojciech Galwas

Członkowie stowarzyszenia Labrador Retriever Team składają Panu Wojciechowi Galwasowi serdeczne podziękowania za życzliwość i za poświęcony czas na przygotowanie powyższego tekstu.

 

[powrót]