Relacje

Konkurs Pracy Retrieverów w Rydzynach (Andrzej Kiljański) - 06.10.2009

12 września bieżącego roku, na terenie Ośrodka Hodowli Zwierzyny Lasów Państwowych w Rydzynach, odbył  się krajowy konkurs pracy retrieverów, którego organizatorem był Zarząd Okręgowy PZŁ w Łodzi. Konkurs w Rydzynach był trzecim, już przedostatnim tegorocznym konkursem pracy retrieverów, organizowanym w naszym kraju. 



Niestety i tym razem zainteresowanie i frekwencja, nie były zbyt wielkie. Konkurs rozegrano w klasach C, B i A (próby pracy retrieverów), które zgromadziły na starcie, odpowiednio 2, 10 i 2 psy. To chyba niezbyt wiele jak na konkurs pracy, tak bardzo popularnych ras psów, jakimi od kilku lat są w Polsce retrievery, a szczególnie Labradory i Goldeny. Do tego, jak spojrzymy na wyniki z poprzednich dwóch tegorocznych konkursów i na wyniki konkursu w Rydzynach z łatwością zauważymy, że połowa uczestników wszystkich konkursów to Ci sami przewodnicy z tymi samymi psami. 



Za to na wysokości zadania stanęli gospodarze łódzkiego konkursu, organizując konkurs na poziomie stosownym do jego tegorocznej rangi - konkursu krajowego. Począwszy od terenów, na jakich wszystkie konkurencje zostały zorganizowane, poprzez poziom sędziowania i organizację, aż do oprawy z uroczystym otwarciem i zamknięciem, wszystko na wysokim poziomie.



Tereny dobrano bardzo starannie. Każdy pies dostał do pracy własny kawałek szuwarów. Marking rozegrano na nieużytku, na którym roślinność była na tyle wysoka, że pies nie widział leżących bażantów, za to bardzo dokładnie mógł obserwować gdzie sztuki ptactwa upadają, a komisja sędziowska mogła bez problemu przyglądać się pracy psa. Włóczki oddalone były od siebie na prawidłową odległość. Można śmiało powiedzieć, że wszystkie konkurencje rozegrano w miejscach i warunkach idealnie do tego się nadających.



Konkurs w Rydzynach był kolejnym tegorocznym konkursem pracy retrieverów, na którym wymagania, stawiane uczestnikom przez komisję sędziowską, były wyraźnie wyższe niż podczas ubiegłorocznych tego typu imprez. O sędziowaniu w Rydzynach można powiedzieć, że było bardzo dokładne, surowe, ale i obiektywne.



Wszystkim uczestnikom, choć nietypowo zorganizowany, szczególnie spodobał się sposób przeprowadzenia konkurencji wodnych, czyli aportu z otwartej wody i aportu z szuwarów, którą sędziował Pan Wojciech Galwas, o których można przeczytać na naszej stronie, w autorskiej relacji Pana sędziego (link).



Miejsca rozgrywania poszczególnych konkurencji dzieliły spore odległości. Z konkurencji na konkurencję, trzeba było przemieszczać się samochodem, ale dzięki  ciekawemu rozwiązaniu organizacyjnemu, które polegało na tym, że każda z  grup, na które podzieleni zostali uczestnicy konkursu, dostała stałego przewodnika, który prowadził grupę z konkurencji na konkurencję, sprawił, że konkurs przebiegał szybko i sprawnie.



Organizatorom i uczestnikom sprzyjała również pogoda. Słoneczny, bezdeszczowy, ale i nieupalny dzień był idealny dla psów i menerów.  Również uroczysta oprawa konkursu, według tradycyjnych myśliwskich obyczajów, jego otwarcie i zamknięcie z ceremonią rozdania pucharów dla zwycięzców i dyplomów dla psów, które konkurs ukończyły, a wcześniej wyśmienity poczęstunek dla uczestników, którzy już zakończyli zmagania konkursowe, wszystko na wysokim poziomie.



I tej bardzo dobrej opinii o konkursie w Rydzynach nie zmieni kilka drobiazgów, do których można by mieć jakieś uwagi. Wątpliwości wzbudziła na przykład ocena psa, który podczas powrotu z aportem, zaznaczył drzewko oddając na nie mocz, przy czym nie wypuścił aportu, nie potrząsał nim, ani nie zmienił trasy powrotu w prostej linii wracając do przewodnika. Sędzia przy ocenie tego psa odjął 1 pkt za to, przecież, czysto fizjologiczne zachowanie.



Konkurs w klasie "C" wygrała labteamowa suka DODA Rąbieńska Knieja kolegi Władka Hoffa, co nie jest niespodzianką, bo Doda to utytułowana suka, z tytułem interchampiona pracy. Bardzo ładnie zaprezentowała się kolejna labteamowa suka, PUMA z Cygańskiej Chaty, koleżanki Małgosi Zaorskiej, która w klasie "B" zajęła V lokatę, uzyskując dyplom II-go stopnia. Małgosia zaczęła trenować do konkursów pracy retrieverów, kiedy Puma miała już skończone 2 lata. Dlatego Puma jest doskonałym dowodem na to, że konkursy to nie taki diabeł straszny, jak go malują, i że każdy właściciel retrievera, może przygotować psa do konkursu i to zaczynając z psem już dojrzałym. Potrzebne są tylko chęci i wytrwałość przewodnika. Moja Tola (TARANTULA Herbu Zadora) uplasowała się tym razem na VII lokacie z dyplomem III-go stopnia.



Pewnego rodzaju ciekawostką i czymś do tej pory niespotykanym, jest fakt, że w Rydzynach, pierwszy raz w historii polskich konkursów retrieverów, w klasie "B" labradory nie stanowiły większości psów w stawce. Tym razem najliczniej w stawce były reprezentowane Flat Coated Retrievery, których wystartowało w konkursie 5, przy 4-ech Labradorach. Dziesiąty retriever w stawce to Golden Retriever, młoda suczka, która jako jedyny reprezentant tej rasy, pokazuje się na tegorocznych konkursach pracy retrieverów. Brawo Pani Renato !



Dominacja flatów nie przejawia się jedynie w ilości psów tej rasy biorących udział w konkursach. Dwie suki tej rasy CAŁKA Black&White kolegi Marka Rogoża i BŁYSZCZĄCA W SŁOŃCU Niesforne kolegi Wiesława Kawali, w każdym konkursie nie schodzą z podium i jedynie w Ominie, musiały uznać wyższość labradora, CYPRYSA Cotoneaster, kolegi Arka Pohla.



Tym razem, w Rydzynach, klasę "B" wygrała BŁYSZCZĄCA W SŁOŃCU Niesforne, przed CAŁKĄ Black&White i dopiero na trzecim miejscu uplasował się pierwszy labrador, czyli DOLLY Cyno Helvetius kolegi Krzysztofa Grabarczyka.

Zwycięzcom serdecznie gratulujemy.

Andrzej Kiljański
Labrador Retriever Team

 

 Pozostałe zdjęcia z konkursu:






























 

[powrót]