Relacje

Relacja z V-go Warmińsko-Mazurskiego Regionalnego Konkursu Pracy Retrieverów w Ominie - 21.08.2009 (Małgorzata Zaorska) - 16.09.2010

W tydzień po biskupińskim Konkursie Pracy Retrieverów, odbył się kolejny. W sobotę, 21 sierpnia, na terenach Okręgu Wojskowego Koła Łowieckiego Batalion w Ominie, odbył się V-ty Regionalny Warmińsko-Mazurski Konkurs Pracy Retrieverów zorganizowany z inicjatywy ZO PZŁ w Olsztynie oraz Wojskowego Koła Łowieckiego Batalion Olsztyn. Omiński konkurs był inauguracją obchodów 60-lecia Wojskowego Koła Łowieckiego Batalion.



Tym razem pogoda w Ominie wszystkich zaskoczyła, ostatnie dwa lata, Omin witał uczestników konkursu deszczem, a w tym roku od rana świeciło piękne słońce i zapowiadał się idealny dzień do rozegrania konkursu. Itak też było, choć podczas włóczek i markingu temperatura powietrza dawała się trochę we znaki.

Jak co roku, rejestracja zawodników rozpoczęła się o godz. 9:00 i po przeglądzie weterynaryjnym nastąpiło uroczyste otwarcie konkursu, którego dokonał Pan Dariusz Zalewski - Łowczy Okręgowy PZŁ Olsztyn. Następnie głos zabrał Pan Jerzy Wieloch, sędzia główny konkursu i przedstawił pozostałych członków komisji sędziowskiej, która podobnie jak w zeszłym roku miała międzynarodową obsadę:
Jewgienij Cirkin – Litwa
Tatiana Cirkin – Litwa
Paweł Bednarczyk
Waldemar Paszkiewicz
Wojciech Rosiewicz
Wiesław Szczepański

W tym roku do konkursu przystąpiło: 2 Labrador Retrievery w klasie A (oba w ręku jednego menera) i 10 psów w klasie B, w tym 7 Labrador Retrieverów, 2 Flat Coated Retrievery i 1 Golden Retriever. Tu należałoby dodać, że wśród uczestników konkursu byli również goście z Litwy - 1 Labrador Retriever i jedyny przedstawiciel Golden Retrieverów.

Stowarzyszenie Labrador Retriever Team, na omińskim konkursie, reprezentowane było przez Władka z Dodą i mnie z Pumą, a ponadto z Forum Szkolenia Retrievera startowali: Wiesiek z Polą (Błyszcząca w Słońcu) i Marek z Całką oraz w kl. A Justyna z Fascynacją i Gwarancją.

Po rozlosowaniu numerów startowych i  tuż przed wyruszeniem na miejsca rozgrywania poszczególnych konkurencji wszyscy przewodnicy zostali tradycyjnie poczęstowani omińskim kieliszkiem myśliwskiej nalewki.



Konkurencje były rozgrywane bez podziału na grupy, ale też bez ścisłego trzymania się kolejności numerów startowych. Większość konkurencji organizatorom udało się zorganizować tak, że można było przechodzić na nie spacerem z jednego miejsca na drugie. Wyjątkiem w tym roku był marking i dwie konkurencje na wodzie (aport z otwartej wody i aport z szuwarów), na które trzeba było niedaleko podjechać.

POSŁUSZEŃSTWO
Niskie numery startowe rozpoczęły konkurs od posłuszeństwa, które było bardzo regulaminowe i bardzo trudne. Już na wstępie przewodnikom zwracano uwagę, że pies podchodząc do komisji sędziowskiej prowadzony powinien być luzem, następnie przewodnik wraz z psem musieli przejść ok. 30m do pierwszej chorągiewki (żółtej), którą należało okrążyć z lewej strony, potem przechodziło się do następnej chorągiewki (czerwonej) oddalonej o kolejne 30m, którą należało tym razem okrążyć z prawej strony, po czym następował powrót do żółtej chorągiewki i tam pozostawiany był pies, a przewodnik wracał do chorągiewki czerwonej i wtedy oddawany był strzał z broni myśliwskiej. Na znak sędziego przewodnik wracał do psa do chorągiewki żółtej i w drodze powrotnej do sędziów wydawał psu komendę „zwalniającą”, a potem było przywołanie do przewodnika i znów powrót do komisji sędziowskiej luzem, bez smyczy, przy nodze. Chyba wszyscy uczestnicy tegorocznego konkursu byli zaskoczeni trudnością konkurencji z posłuszeństwa, ale również nie słyszało się głosów niezadowolenia. Konkurencje były przeprowadzone na międzynarodowym poziomie i taki był też poziom oceniania przez sędziów: Jerzego Wielocha i Wiesława Szczepańskiego.

WŁÓCZKI
Kolejne konkurencje to włóczka królika, którą sędziował jeden z litewskich sędziów - Jewgienij Cirkin oraz włóczka ptaka sędziowana przez Wojciecha Rosiewicza. Obie włóczki były położone regulaminowo: właściwa długość, odpowiednia odległość między włóczkami, każda z dwoma załamaniami, pociągnięte na rżysku i z wiatrem. Oceny wystawione przez sędziów były rzetelne, sprawiedliwe i odzwierciedlające poziom wykonania konkurencji przez poszczególne startujące psy. Jedyną niedogodnością była temperatura powietrza, gdyż dla przeważającej większości psów te konkurencje przypadały w najgorętszej porze dnia. Z drugiej strony retrievery to psy wytrzymałe i nawet niekorzystne warunki atmosferyczne nie są dla nich straszne, a menerzy dbając o swoje psy zapewniali im stały dostęp do wody.



MARKING
Chyba „Pięta Achillesowa” omińskich konkursów. Tereny przepiękne, idealne do przeprowadzenia konkurencji, sędziowie kompetentni i doświadczeni (Waldemar  Paszkiewicz i Tatiana Cirkin z Litwy), a jednak po raz kolejny są spore zastrzeżenia do zorganizowania tej konkurencji. Oceniając marking w tegorocznym konkursie, (to samo dotyczy konkursów z roku 2009 i 2010) chyba najlepiej będzie przytoczyć odpowiedni fragment regulaminu:

„Konkurencję przeprowadza się w uprawie na tyle wysokiej, żeby pies nie widział leżącej zwierzyny. Poszczególne stanowiska muszą być oddalone od siebie około 50 m. Pies przy nodze. Pomocnik w odległości około 15 m od stanowiska rzuca trzy sztuki ptactwa w promieniu 180 stopni, co najmniej piętnaście metrów od siebie. Przewodnik lub pomocnik każdorazowo oddaje strzał. Po każdy aport pies jest wysyłany osobno. Przewodnik wysyłając psa może wskazać kierunek. Kolejność przynoszonych ptaków nie ma znaczenia.”
 

W tym roku, dla pierwszych, podchodzących do markingu psów nie był on całkiem zgodny z regulaminem, ponieważ pomocnicy (rzucający i strzelający) byli schowani w krzakach, niewidoczni dla psa i przewodnika. Nie były również zachowane regulaminowe odległości – bażanty były rzucane z 30m, natomiast odstęp pomiędzy stanowiskami poszczególnych uczestników konkursu był znacznie mniejszy niż 50m, co niestety powodowało, że psy pracowały na tym samym obszarze. Oczywiście nie można zaprzeczyć, że taka organizacja jest najbardziej zbliżoną do warunków naturalnego polowania, ale konkurs to nie polowanie i organizatorzy powinny trzymać się regulaminu. Dopiero po interwencji doświadczonego menera, naszego kolegi Władka Hoffa, marking zaczęto przeprowadzać zgodnie z regulaminem.

Tradycją omińskiego konkursu jest możliwość „zaliczenia” konkurencji „aportu z lądu” przy okazji markingu. Zasada ta jest stosowana w przypadku, gdy pies dostanie z markingu ocenę „4”. Przy niższej ocenie konkurencja "aport z lądu" jest  przeprowadzana osobno. W tym pzypadku, sędzia chyba niedokładnie zapoznał się z tą zasadą, gdyż przed przystąpieniem do markingu pytał się przewodnika, czy chce, aby przy tej konkurencji był oceniany również aport z lądu. Wyrażenie zgody przez menera powodowało automatyczne wpisane ocen przy obu konkurencjach nawet wtedy gdy były one niższe niż czwórka. Dopiero interwencja u sędziego głównego Pana Jerzego Wielocha spowodowała, że psy, którym na markingu „podwinęła się łapa” miały przeprowadzoną oddzielną konkurencję "aport z lądu".

WODA
Aport z otwartej wody i aport z szuwarów, organizowany od kilku lat w tym samym miejscu, był sędziowany przez Pana Pawła Bednarczyka. W tym roku odmianą była możliwość wyboru przez menera od której konkurencji chce zacząć. W każdym bądź razie wszystko przebiegało szybko i sprawnie, a sędziowanie było regulaminowe i bardzo rygorystyczne, a obniżanie oceny psa, za każdą dodatkową komendę menera o 1 punkt nie było dla nikogo zaskoczeniem, gdyż Pan Paweł Bednarczyk znany jest z profesjonalizmu oraz precyzji i dokładności przy ocenianiu psów. Konkurencje wodne były kolejnymi konkurencjami, których poziom sędziowania był na bardzo wysokim poziomie.

APORT Z LĄDU
To konkurencja, która na omińskim konkursie jest najczęściej rozgrywana tylko w klasie A, natomiast w klasie B, bardzo rzadko, ponieważ, jak już wspomniałam, zgodnie z przyjętą zasadą, jeśli pies zaliczy marking na ocenę 4, to z tą oceną jest jednocześnie zaliczony aport z lądu. Przy niższej ocenie mener ma prawo do startu w tej konkurencji osobno. W tym roku aport z lądu w klasie B był rzorganizowany regulaminowo i tak też oceniany przez zespół sędziujący również konkurencje z posłuszeństwa.

Na tym konkurencje konkursowe zostały zakończone. W trakcie podliczania wyników i oczekiwania na oficjalne zakończenie konkursu uczestnicy mieli możliwość zregenerowania trudów konkursu podczas posiłku w postaci wspaniałych pierogów z jagodami, które zafundowali nam gospodarze.



Podsumowując konkurs, należy podkreślić jego bardzo dobrą organizację (poza markingiem), a na szczególne wyróżnienie zasługuje sposób przeprowadzenia konkurencji z posłuszeństwa. Natomiast jeśli chodzi o sędziowanie, to było ono obiektywne i sprawiedliwe i można powiedzieć, że przyznawane oceny były zgodne z regulaminem i stanowiły odzwierciedlenie rzeczywistych umiejętności, jakie tego dnia podczas konkursu prezentował poszczególne psy.

Omiński konkurs wygrał CYPRYS Cotoneaster, otrzymując maksymalną liczbę punktów, czyli 140 i jednocześnie CPC (Certyfikat na Championa Pracy). CYPRYS swoim zwycięstwem ukończył championat pracy. Drugą lokatę zajęła DODA Rąbieńska Knieja, która uzyskała również 140 pkt, ale przegrała wiekiem z CYPRYSEM. Trzecia lokata przypadła DUMIE Cotoneaster ze 131 pkt, która dla odmiany wiekiem wyprzedziła zajmującą czwartą lokatę CAŁKĘ Black&White (Marek powiedział, że CAŁKA nie mogła zająć trzeciej lokaty, gdyż puchary były tylko dla pierwszych trzech miejsc. Jesteśmy ciekawi, czy Markowi i CAŁCE uda się zdobyć puchar w tym sezonie konkursowym i trzymamy za to kciuki i łapy!).

Konkurs w Ominie obfitował w zaskakujące niespodzianki, począwszy od tego, że dwukrotnie o medalowych lokatach decydowała różnica wieku psów, poprzez fakt, że nie przyznano żadnego dyplomu II stopnia, a skończywszy na tym, że w przypadku trzech kolejnych w klasyfikacji psów, które przy wysokiej ogólnej liczbie uzyskanych punktów otrzymały dyplomy III stopnia, co było spowodowane uzyskaniem oceny „1” tylko z jednej konkurencji. Można powiedzieć, że „podwinęła im się łapa” i były o włos od uzyskania dyplomów I stopnia. Nie ulega natomiast wątpliwości, że konkurs w Ominie stał na bardzo wysokim poziomie, jeśli chodzi o poziom wyszkolenia startujących psów.



PS. Zarząd Okręgowy PZŁ w Olsztynie planuje w 2011 roku zgłosić organizację Konkursu Pracy Retrieverów o randze krajowej. Biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenie organizatorów i sposób przeprowadzania ostatnich konkursów jest to bardzo dobra informacja. Jednakże organizatorzy powinni chyba rozejrzeć się za innym miejscem do przeprowadzenia konkurencji „wodnych”, a zwłaszcza konkurencji „aport z szuwarów”, tak aby każdy pies zgodnie z regulaminem miał swój kawałek terenu do pracy. Druga sprawa to znaczne poprawienie organizacji konkurencji „marking”, począwszy od wyboru miejsca jego rozgrywania a skończywszy na sposobie jego przeprowadzenia (powinien być przede wszystkim regulaminowy, a nie odzwierciedlający warunki naturalnego polowania).

Darz bór !
Małgorzata Zaorska
Labrador Retriever Team

[powrót]