Relacje

Drugie Pilotażowe Zawody Retrieverów na Dummy, Konstantynów Łódzki, 11-09-2010r. (Patrycja Smulska-Krawczyk) - 22.09.2010

Dummy to tzw. sztuczny aport. Sztuczny, bo retriever to pies myśliwski, który został wyhodowany do aportowania strzelonej zwierzyny (kaczki, zająca, bażanta). Dummy to wreszcie materiałowy, wypełniony wałek, który jest świetnym narzędziem do treningu aportu z retrieverem. Dummy w przeciwieństwie do drewnianych koziołków nie tonie, kiedy jest rzucany na wodę i poprzez to, że nie jest tak twardy jak drewniany koziołek, nie prowokuje psa do memłania i podgryzania.

Zawody retrieverów na dummy to nowa, raczkująca dyscyplina sportu w Polsce. Pierwsze zawody tego typu odbyły się w Zdworzu w maju br. To tyle celem wprowadzenia.

Drugie pilotażowe Zawody Retrieverów na Dummy, wspierane przez Główną Komisję Szkolenia ZKwP,  zostały rozegrane 11 września br. na terenie "Ośrodka  nad  Stawem"  należącego do Centrum Sportu i Rekreacji w Konstantynowie Łódzkim.



Wybór terenów „Ośrodka nad stawem” okazał się strzałem w dziesiątkę, ponieważ poprzez różnorodność terenu i obecność dużego zbiornika wodnego były idealne do rozegrania zawodów dummikowych, a pogoda, ostatnio nieco kapryśna, tego dnia dopisywała organizatorom i uczestnikom (tym dwu i czteronożnym).

Na starcie w Konstantynowie Łódzkim stawiło się 11-tu zawodników. W tym dwóch członków Stowarzyszenia LabTeam (ja z moją Vegą i Małgosia Zaorska z Pumą) i trzech uczestników naszego Forum Szkolenia Retrievera.  Spora część osób, która wzięła udział w zawodach dummikowych, to również doświadczeni uczestnicy Konkursów Pracy Retrieverów, i część z nich, piekąc dwie pieczenie przy jednym ogniu,  przystąpiła następnego dnia do Konkursu Pracy Retrieverów w położonych nieopodal Konstantynowa Łódzkiego - Rydzynach. Swoją drogą to miłe, że nowy sport kynologiczny, jakim są zawody retrieverów na dummy, zaczynają cieszyć się zainteresowaniem osób, które od lat biorą udział w Konkursach Pracy Retrieverów i przychylnością myśliwych, którzy pracują z retrieverami. Piszę o myśliwych, bo na zawodach dummikowych, ocenianych również przez sędziów pracy psów myśliwskich, wystartowało dwóch myśliwych i zarazem hodowców retrieverów.

Zawody w Konstantynowie Łódzkim zostały rozegrane wg. nowego regulaminu, na podstawie którego konkurencje zostały podzielone na dwie klasy: klasa dla początkujących (D0) i klasa zaawansowana (D-Open). W klasie D0 wystartowało ośmiu zawodników, natomiast w klasie D-Open – czterech, w tym  poza stawką, jako 12-ty uczestnik zawodów z championką pracy – DODĄ Rąbieńska Knieja, wystartował organizator imprezy, nasz kolega, Władek Hoff.

Podczas otwarcia zawodów organizator przedstawił uczestnikom sędziów: Panią Agnieszkę Pastuchę oraz Pana Leszka Siejkowskiego, doświadczonego sędziego pracy psów myśliwskich, który sędziował wraz z Panią Beatą Ryl również pierwsze zawody na dummy.



W uroczystym otwarciu zawodów brał udział również pan Janusz Rurarz, przewodniczący Głównej Komisji Szkolenia ZKwP, dzięki którego przychylności zawody na dummy zostały objęte patronatem ZKwP.

Po oficjalnym otwarciu zawodów, zawodnicy otrzymali karty ocen i rozlosowali numery startowe, wg. których przystępowali do konkurencji, a jako pierwsze rozegrano konkurencje z klasy D0.

Impreza zaczęła się od „Aportu z lądu”. W tej konkurencji niektóre psy miały problem z oceną odległości i szukały aportu bliżej niż faktycznie został on rzucony. Niektóre z psów wymagały dodatkowego kierowania przez zawodników, co kosztowało ich utratę pierwszych punktów. Konkurencja okazała się dość trudna dla mniej doświadczonych psów, z racji odległości na jaką rzucany był aport, nie mniej jednak wszystkie psy wykazywały charakterystyczną dla retrievera pasję i w pełni oddawały się poszukiwaniu rzuconego aportu.

Kolejna konkurencja w klasie D0 to „Aport z wody”. Tu większość psów poradziła sobie bez problemu, aczkolwiek niektórym z nich zabrakło spokoju na stanowisku, np. mojej Vedze, która po strzale od razu podbiegła do linii wody i wypatrywała rzuconego dummika. Zawodnicy tracili też punkty gdy ich psy otrząsały się z wody (moja Vega) i pluły aportem pod nogi menera (moja Vega).



Następną konkurencją był „Aport odłożony”. W tej konkurencji sprawdzana jest zdolność zapamiętywania miejsca upadku aportu oraz opanowanie psa, który nie jest wysyłany po aport bezpośrednio po jego wyrzuceniu. Konkurencja ta wygląda następująco:

Po strzale, dummy rzucane jest na odległość ok. 30 m. Na znak sędziego, przewodnik rusza z psem w kierunku przeciwnym do rzuconego aportu , przechodzi ok. 20 metrów, w miejsce wskazane przez sędziego, po czym na wyraźny znak/komendę sędziego wysyła psa po rzucone wcześniej dummy.

„Aport odłożony” to bardzo ciekawa konkurencja, aczkolwiek nie obyło się i tu bez utraty cennych punktów, ponieważ psy po przejściu z przewodnikiem w kierunku przeciwnym do rzuconego aportu miały potem problemy z jego odnalezieniem. Tu znów pojawił się problem długości dystansu, od miejsca z którego wysyłany był pies, do miejsca w którym upadł dummik. Bądź co bądź pies wysyłany był po aport z odległości ok. 50 metrów i to po jakimś czasie od momentu rzucenia aportu, co dla mniej doświadczonych psów stanowiło duże utrudnienie w zapamiętaniu i ocenie odległości.

Ostatnią konkurencją w klasie D0 był „Aport z lądu i pamięć”. W tej konkurencji sprawdzana jest pamięć oraz opanowanie psa, podczas pracy na dwóch sztukach aportu. Konkurencja ta wygląda następująco:


Przewodnik z psem przy nodze podążają za sędzią ok. 20 metrów (duktem leśnym lub polną ścieżką). W miejscu wskazanym przez sędziego przewodnik w sposób widoczny dla psa rzuca przed siebie dummy, nie dalej niż 2-3 metry. Następnie przewodnik z psem wracają w miejsce gdzie konkurencję rozpoczęli. Po strzale, pomocnik rzuca drugie dummy na odległość ok. 30 metrów pod kątem nie mniejszym niż 90 stopni w stosunku do pierwszego dummy. Przewodnik wysyła psa po aport wyrzucony przez pomocnika. Kiedy pies przyniesie aport, przewodnik wysyła go po pierwsze dummy, rzucone wcześniej na dukcie leśnym lub polnej ścieżce.

W tej konkurencji psy miały przede wszystkim kłopoty z … pamięcią i po przyniesieniu drugiego dummy miewały problemy z odnalezieniem drugiego dummy, który był rzucony wcześniej. 




Po zakończeniu ostatniej konkurencji w klasie D0 nastąpiła przerwa na podliczenie wyników, a po niej przyszła kolej na rozegranie klasy zaawansowanej D-Open.
W tej klasie wystartowało czterech zawodników, w tym ,  jak już wspomniałam, poza stawką, organizator zawodów. W klasie D0 wystartowały psy, które mają już za sobą sukcesy w Konkursach Pracy Retrieverów: CYPRYS Cotoneaster i MISS MALLORYS ONE MOMENT IN TIME. Jedynie JOKA Alfa Matrix, w konkursach pracy nie uczestniczyła, mając w swoim dotychczasowym dorobku tylko start w pierwszych zawodach dummikowych  w maju br.



Napięcie rosło, ponieważ każdy był ciekaw co pokażą tak doświadczone retrievery i jak różny będzie poziom ich pracy od psów, które wystartowały w klasie początkującej.

Na pierwszy ogień poszła konkurencja „Aport dwóch dummy”, która wygląda następująco:

W sposób widoczny dla psa, który siedzi przy nodze przewodnika,  po strzale, pomocnik rzuca dummy na około 50 metrów od psa. Przewodnik wysyła psa po aport na wyraźny znak sędziego. Kiedy pies nawraca z aportem, pomocnik po strzale w sposób widoczny dla psa rzuca przed niego drugie dummy, mniej więcej w połowie drogi między nim a przewodnikiem. Po oddaniu pierwszego aportu przewodnik wysyła psa po drugi aport.”

W tej konkurencji  pies musi udowodnić, że potrafi respektować wskazaną kolejność przynoszenia aportów, i tu były niewielkie problemy. Ponieważ każdy ze startujących psów wracając z aportem był zainteresowany zaaportowaniem dorzucanego dummika. Przewodnicy psów zmuszeni byli więc wydać psom dodatkowe komendy, za co stracili pierwsze punkty.

Następną konkurencją był „Marking”, wyglądający następująco:

„W sposób widoczny dla psa, który siedzi przy nodze przewodnika, jeden dummy jest rzucany do stawu (jeziora, rzeki na odległość ok. 25 metrów), drugi dummy rzucany jest na ląd (na odległość ok. 50 metrów) w promieniu nie mniejszym niż 90 stopni w stosunku do pierwszego aportu. Dummy rzucane są po strzale. Sędzia decyduje , w jakiej kolejności pies przyniesie dummy (najpierw z wody, czy z lądu).”



Marking sprawił psom  startującym w klasie zaawansowanej małe problemy. Psy, owszem, respektowały kolejność wysyłania po aport wskazaną przez sędziego, ale w związku z tym, że aporty były rzucane pod kątem 180 stopni, przez dwóch miotaczy i w znacznej odległości od siebie, psy skupiały się głównie na pierwszym rzuconym aporcie nie widząc miejsca upadku drugiego aportu, co później powodowało trudności w jego odnalezieniu.

Przedostatnią konkurencją, bardzo widowiskową, był „Spokój na stanowisku i aport z wody". Konkurencja ta wygląda następująco:

„Do pracy psy przystępują w grupach (od dwóch do czterech psów, w zależności od wskazówek sędziego). Nad jeziorem, stawem, 5 metrów od linii wody, w odległości od siebie około 3 metrów, w rzędzie, stają przewodnicy z psami siedzącymi przy nodze. Po strzale pomocnik rzuca do wody jedno dummy, ok. 25 metrów od brzegu. Sędzia wyznacza przewodnika, który na jego znak wysyła swojego psa po dummy. Kiedy pierwszy pies skończy pracę wraca na miejsce, po czym konkurencja powtarzana jest dla każdego następnego psa z grupy.”




Prawie wszystkie z czterech psów siedziały opanowane przy nodze przewodnika. Sędzia wskazywał psa, który będzie aktualnie pracował, podczas gdy pozostałe trzy psy obserwowały jego pracę  i oczekiwały na swoją kolej. W tej konkurencji widać było bardzo dobre przygotowanie psów i ich spokój na stanowisku, z którym bardzo wiele retrieverów niestety miewa problemy. Widać było, że w tej konkurencji biorą udział psy, które mają wysoki poziom wyszkolenia. Przy takiej konkurencji (obserwowaniu pracy innych psów) , oczekiwaniu na swoją pracę, wysyłane po aport wracały z nim do przewodników, nie otrzepując się z wody i nie plując aportem w drodze powrotnej do przewodnika.
Miło było widzieć tak świetnie przygotowane retrievery Obserwując tę konkurencję nie było wątpliwości, że te psy nie bez powodu startują w klasie zaawansowanej. Tu ogromne uznania dla Jacka Trzpila za tak świetne przygotowanie Joki, która jeszcze niedawno na pierwszych zawodach dummikowych miała problemy z podstawowym posłuszeństwem, a w Konstantynowie w konkurencji marking startowała ostatnia, obserwując pracę trzech swoich poprzedników i mimo to, spokojnie, przy nodze swojego przewodnika oczekiwała na swoją kolej i komendę wysyłającą po aport.

Ostatnią konkurencją w klasie D-Open był „Aport z lądu i aport kierunkowy”. Konkurencja ta wygląda następująco:

W sposób widoczny dla psa, który siedzi przy nodze przewodnika, rzucane jest po strzale dummy na odległość około 50 metrów od psa. W czasie kiedy pies pracuje w sposób niewidoczny dla niego, w odległości około 30 metrów od przewodnika, podkładane jest drugie dummy w promieniu nie mniejszym niż 90 stopni od pierwszego. Podczas gdy pies biegnie po pierwszy aport pada drugi strzał. Po powrocie psa z aportem przewodnik wysyła psa po drugi aport kierując nim przy użyciu komend głosowych/ optycznych/ gwizdka.”

Tu startujące psy nie miały większych problemów i wydawało się, że konkurencja ta wyłoni już zwycięzcę klasy D-Open, jednak po podliczeniu wyników, okazało się, że dwa psy: Cyprys i Joka uzyskały jednakową liczbę punktów. W tej sytuacji regulamin przewiduje dogrywkę na czas. Sędzia na konkurencję dogrywkową wybrał „Aport z wody”. Aby psy miały jednakową odległość od brzegu do rzuconego aportu, aport miotany był z pomostu. W dogrywce o zwycięstwie najpierw decydowała punktacja, a przy jednakowej punktacji czas wykonania. Pierwszy startował Cyprys. Strzał, rzut aportu, pies wysłany po aport i włączony stoper. Cyprys to doświadczony pies, champion pracy. Pracował bardzo szybko, jednak stracił trochę czasu płynąc najpierw w stronę bojki. Całość została wykonana idealnie, więc wszyscy z zainteresowaniem czekaliśmy na start Joki, która wysłana po aport popłynęła od razu w jego  kierunku, podjęła go i wróciła do swojego przewodnika, wygrywając tym samym, w dogrywce na czas, klasę D-Open.




W klasie D0 zwyciężyła nasza labteamowa koleżanka - Małgosia Zaorska, która wystartowała ze swoją suką - PUMĄ z Cygańskiej Chaty.



Zwycięzcom i pozostałym zawodnikom serdecznie gratulujemy. I już nie możemy doczekać się spotkania na kolejnych Zawodach Retrieverów na Dummy w przyszłym roku !

Patrycja Smulska-Krawczyk
Labrador Retriever Team

 

[powrót]