Relacje

Mistrzostwa Świata Obedience – Paryż 2011 (Joanna Hewelt) - 24.07.2011

W tym roku najważniejsze zawody sportowego posłuszeństwa odbyły się we Francji. Miało to swoje minusy- jako że w tym kraju język angielski nie jest zbyt często używany. Brak możliwości zrozumienia się z większością osób z obsługi był faktem, z którym trzeba było się pogodzić. Na szczęście Francuzi nadrabiali tym, że wszystko można było z nimi dogadać (po francusku :-) ) i w żadnym przypadku nie robili problemów. Poza tą jedną niedogodnością same zawody były zorganizowane rewelacyjnie.





Każda reprezentacja kraju miała przygotowany osobny stolik, który codziennie dekorowany był w inny sposób i każdego dnia czekały na nim najróżniejsze smakowitości- kanapki, owoce, wino.. Obok stolików był też przygotowany ring treningowy, z którego zawodnicy mogli korzystać bez żadnych ograniczeń. Odgrodzenie zawodów od światowej wystawy dawało przewodnikom i im psom choć trochę komfortu, choć o spokoju nie było mowy- w olbrzymiej hali pełnej wrzawy i rozgardiaszu.





Pierwszy dzień zawodów obejmował oficjalne treningi, każda para zawodnicza miała 6 minut na ćwiczenie na ringu zawodów. Tego samego dnia odbył się występ psa demonstracyjnego, odprawa sędziów i kapitanów drużyn oraz uroczyste otwarcie Mistrzostwa Świata Obedience 2011. Wszystko zostało zorganizowane z dużym zaangażowaniem gospodarzy i robiło wielkie wrażenie.



Przez kolejne dwa dni odbywały się starty 92 przewodników z 18 różnych krajów. Jeszcze na odprawie główny sędzia M. BOISSEAU z Francji podkreślał, że chce widzieć radość psów ze współpracy z człowiekiem. Pozostała trójka sędziów:  J. TSCHUPP (Szwajcaria), I. SVEDIN (Szwecja) i J. HALVORSRUD (Norwegia) wyraźnie podzielała to zdanie. Na dobre punkty poza wysoką precyzją i szybkością wykonywania ćwiczeń duży wpływ miał styl pracy. Sędziowie bardzo zwracali uwagę na to czy pies jest rozluźniony i chętnie wykonuje kolejne zadania. Nerwowość, spięcie widoczne u psa kosztowały punkty karne. Ćwiczenia były podzielone na dwa ringi, na każdym występy oceniało dwóch sędziów. Na obu sąsiadujących ringach występowały równolegle dwie pary zawodnicze co było dodatkowym utrudnieniem.





Te dwa dni startów dało wrażenie jak dynamicznie zmienia się dziedzina obedience. Jeszcze dwa lata temu, kiedy obserwowałam Mistrzostwa Świata w Bratysławie- widać było wyraźną różnicę między psami ze Skandynawii, a tymi z innych krajów. Teraz te różnice się zacierają i już teraz krajom nordyckim siedzą na ogonie Rosja, Włochy, Austria i Szwajcaria. Dwa lata temu nierzadko było widać psy stłumione, niechętne do współpracy lub będące przez cały występ w olbrzymim napięciu. W Paryżu takie widoki to była rzadkość, a zdecydowana większość psów wykonywała ćwiczenia chętnie i z radością. Na takie starty, nawet kiedy czasem coś nie wychodziło miło było popatrzeć.





Ostatniego dnia rozgrał się finał- 20 najlepszych psów miało wykonać program ćwiczeń jeszcze raz i dopiero ten, który wygra w tej drugiej turze otrzymuje tytuł Mistrza Świata Obedience 2011. Emocje były wielkie, ponieważ ta dwudziestka prezentowała bardzo wysoki poziom. Co ciekawe wśród finalistów było 6 przedstawicieli innych ras niż border collie, które są uważane za szczególnie predysponowane do tej dyscypliny. Jednak widać zmiany gonią zmiany i tak w finale można było obejrzeć 2 labradory, goldena, retrievera z Nowej Szkocji, owczarka belgijskiego groenendaela oraz kelpie



Tego rodzaju finał został rozegrany po raz drugi i rzeczywiście jest to właściwa droga do tego by wybrać tego najlepszego z najlepszych. Drugi start odbywał się już bez poprzedzającego go treningu i wymagał od zmęczonych już mocno ludzi i psów wielkiej koncentracji i odporności psychicznej. Większość nie dała rady i w tym również najlepsi z poprzednich dni w swoim drugim starcie nie uniknęli wielu błędów. Jednak niewielka część poprawiła swoje wyniki i utrzymała się na topie.



I tak na najwyższym stopniu podium stanęła młoda dziewczyna z Norwegii - Maren Helen B. TEIEN ze swoją suczką border collie Amirą. Para ta pokazała dwa bardzo stabilne, bardzo ładne występy. Być może nie było w tych startach wielkich fajerwerków, ale widać było wielką więź między człowiekiem a psem, wielką przyjemność z realizowania wspólnie kolejnych zadań oraz solidnie wypracowane ćwiczenia. Na drugim miejscu – „sensacja” zamiast owczarka wesolutki toller, czyli Tollarbos Skojstreck Von Pucke ze swoją przewodniczką Niną SVARTBERG (Szwecja). Tej pary nie dało się nie zauważyć- szczególnie wzrok przykuwał rozmerdany ogon radosnego retrievera. Na trzecim miejscu kolejna „sensacja” – para nie-skandynawska - Galina FEDEROVA i border collie Wonder Westpacy. Występ tej pary był na bardzo wysokim poziomie- wiele ćwiczeń wykonanych z bardzo fajną dynamiką, poza tym komendy na odległość tego psa zostały ocenione jako perfekcyjne- od czterech sędziów maksymalna nota 10 punktów!



Drużynowo wygrała Szwecja, która od kilku lat organizuje obozy i warsztaty dla swojej kadry i zapowiada powrót na szczyt.. no i wrócili i to w bardzo ładnym stylu. Szwedzką ekipę w połowie stanowiły psy ras innych niż border collie (goldeny, labrador, nova scotia, kelpie) – czyżby przepis na sukces?  Na miejscu drugim rewelacyjna Norwegia, która jak zawsze ma bardzo dobrze przygotowane psy. A na trzecim przełamanie skandynawskiej hegemonii – Rosja. Zawodnicy ze wschodu pokazali świetne starty i wyróżniali się dynamiką ćwiczeń. Widać, że zdecydowanie zmierzają na szczyt..



Pełne wyniki, zdjęcia i filmy z zawodów można obejrzeć na oficjalnej stronie zawodów: http://dognfun.com/owc



Po raz pierwszy za granicą na MŚ obedience wystartowała ekipa polska. Niestety w składzie mieliśmy tylko jedną parę – Olę Brzozowską i border collie Oposa (Wild Rock’n’Roll Black Energizer). Wyjazd ten był trudny, na miesiąc przed zawodami straciliśmy drugiego psa, który miał reprezentować nasz kraj. Duża odpowiedzialność i małe doświadczenie to ciężki bagaż, dlatego cieszymy się, że udało się zaliczyć ten start. I mimo że kilka ćwiczeń nie wyszło co w rezultacie dało miejsce bliskie końca to zdobyte doświadczenie, nawiązane nowe kontakty są bezcenne. Mam olbrzymią nadzieję, że w przyszłym roku Polska będzie miała liczniejszą reprezentację na MŚ i że dyscyplina będzie się u nas prężnie rozwijać.



Jako team leader polskiej ekipy chciałabym bardzo podziękować Głównej Komisji Szkolenia ZKwP za wsparcie finansowe; Michałowi Ślusarskiemu za wspaniałe zaopiekowanie się na miejscu; biegaczom na orientację: Agacie Porzycz, Bartoszowi Pawlakowi i Maciejowi Heweltowi za stroje reprezentacji polskiej; wszystkim trzymającym kciuki za naszą ekipę za wsparcie i pomoc. Wielkie dzięki dla moich współtowarzyszy Oli i Łukaszowi za ten wyjazd (licząc na to że w przyszłym roku jedziemy do Austrii).

 

Joanna Hewelt
Labrador Retrievrer Team


Wszystkie zdjęcia na tej stronie chronione są prawami autorskimi - Kopiowanie, wykorzystywanie i rozpowszechnianie bez wiedzy i zgody autora jest zabronione (zgodnie z ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 wraz z późniejszymi zmianami )

[powrót]