Relacje

Mezinárodní soutěž retrieverů w Czechach (Władysław Hoff) - 18.10.2011

W tym roku Mezinárodní soutěž retrieverů w Czechach był już małym jubileuszem,  gdyż to był piąty rok jego istnienia. Z pierwszego i drugiego  rocznika przedstawiłem swoje  relacje: 
http://www.labteam.pl/?relacje=1&id=10  i 
http://www.labteam.pl/?relacje=1&id=34.

 Z Dodą uczestniczyłem od  początku, a w tym roku zgłosiłem jeszcze młodego psa Alika, rodowodowo LIGUSTR Cotoneaster. Psy z Czech do konkursu są  nominowane według  uzyskanych wyników  w poprzednim roku i jest zaszczytem znaleźć się na liście uczestników. Psy z innych krajów mają łatwiej,  gdyż nie muszą ubiegać się o nominacje, a jest zawsze zarezerwowane dla nich sześć miejsc. Alik był więc najmłodszym dotychczasowym uczestnikiem. Doda, jak mówią Czesi, swoje zrobiła, przez trzy kolejne lata wygrywała soutěž retrieverů, doprowadzając gospodarzy do rozpaczy i trudno będzie pobić jej rekord. Alik swoim występem udowodnił, że młodość to nie wszystko, liczy się spokój i doświadczenie.

 Z doświadczeniem daliśmy sobie radę, konkurencje techniczne, gdzie należy wykazać się wyszkoleniem psa, tylko jedną zaliczył na  trójkę, a była to konkurencja, na której wyleciało z konkursu kilka  psów (14: Slídění  s  dohledávkou - pole).  Tradycyjne konkurencje  sprawdzające predyspozycje  retrievera też wypadły dobrze, z jednym problemem włóczka królika  i  aport  kaczki z głębokie wody.

 Włóczki ćwiczyliśmy na polu, ale Czesi włóczkę królika zawsze robią w lesie i Alik oszalał, gdy musiał wąchać w jeżynach. Trochę się pogubił, ale na trójkę zaliczył. Aport kaczki to była pierwsza konkurencja w tym konkursie, do której przystąpiliśmy. Przyniósł, ale najpierw obszedł wszystkich na grobli, by pochwalić się zdobyczą.

 Problemy wystąpiły na konkurencjach z posłuszeństwem. Swoim zachowaniem doprowadzał mnie do nadmiernego bicia serca. Tu nawet wpadła nam jedyneczka. Dostał ją za chodzenie u nogi. Najpierw idzie się z psem na luźnym otoku pięćdziesiąt kroków, a wraca się luzem. Przejście na otoku to nos przy  trawie i nadmierne węszenie. Gdy na końcu zdjąłem mu otok, to prysnął mi dalej. Dał się od  razu przywołać i to nas uratowało. Przejście powrotne luzem odbyło się już bez sensacji.

 Mając już to przykre doświadczenie do następnych konkurencji z posłuszeństwa zgłaszany był na  otoku. Nawet odłożenie w lesie, które mieliśmy już przećwiczone luzem, robił przywiązany do drzewa. Był jeszcze jeden dość zabawny moment, kiedy został wysłany po pierwszą kaczkę w konkurencji  przyniesienia dwóch kaczek z wody. Zamiast bezpośrednio popłynąć po wskazaną kaczkę Alik po pięciometrowej kładce wbiegł na jej koniec oparty o upust wody i z półtora metrowej wysokości skoczył do wody.

 Jeśli myślimy o dalszych konkursach w Czechach, to czeka nas jeszcze dużo pracy.

 Wyniki:

http://www.kchls.cz/zkousky/2011/20111016_msr_libejovice/20111016_msr_libejovice.htm

 Uczestnicy V Mezinárodní soutěž retrieverů:

 http://www.kchls.cz/zkousky/2011/20111016_msr_libejovice/20111016_msr_libejovice_ucast.htm

 Dotychczasowi zwycięzcy:

 http://www.kchls.cz/zkousky/2011/20111016_msr_libejovice/20111016_msr_libejovice_vitez.htm

 

Władysław Hoff

 

Labrador Retriever Team

[powrót]