Użytkowość/Sport

>>> Zabawy w odnajdywanie ukrytych przedmiotów

 

Przeszukiwanie zarośli i traw w poszukiwaniu ukrytej zwierzyny nie jest co prawda osobną konkurencją konkursów retrieverów klasy B, ale jeśli do szkolenia myśliwskiego podchodzimy bardzo ambitnie, to w klasie rozszerzonej (klasa C) nasz labrador będzie już musiał wykazać się takimi umiejętnościami. Jednak bez względu na to, do jakiego poziomu zamierzamy wyszkolić naszego labradora, przeszukiwanie terenu w poszukiwaniu ukrytego aportu jest umiejętnością bardzo przydatną i pożądaną. Pies o słabej pamięci, mający problem z zapamiętaniem miejsc upadku kilku sztuk zwierzyny, może wykorzystać tę umiejętność na przykład na konkurencji marking, rozgrywanej najczęściej w wysokiej uprawie. Nie jest to co prawda stylowa praca retrievera i w związku z tym nie daje maksymalnej liczby punków za tę konkurencję, ale jeśli pies szybko odnajdzie zwierzynę, ma jeszcze szanse na dyplom.

Praktyczny wymiar tego ćwiczenia doceniają także myśliwi, którzy oczekują zazwyczaj od retrievera wszechstronnej pracy w łowisku, który, w zależności od potrzeb, dobrze przygotowany, jest w stanie zastąpić płochacza w przeszukiwaniu traw, posokowca w tropieniu i  aportować, czyli robić to, do czego został wyhodowany. Szukanie ukrytych aportów jest także doskonałym sposobem na urozmaicenie codziennych spacerów z psem.

Zatem kiedy i od czego zacząć? Jak najwcześniej i od najprostszych ćwiczeń. Cezary Marchwicki w książce „Szkolenie retrievera nie tylko dla myśliwych“ zaleca zabawy już ze szczeniakiem. Można zaczynać na przykład w ogrodzie, kładąc lekkie aporty tak, żeby pies je widział, kilka dni z rzędu w tym samym miejscu i wysyłając go komendą „szukaj“ lub „szukaj – naprzód“. Następnie zwiększając stopień trudności, kładziemy aport w tym samym, co wcześniej miejscu, ale zanim wyjdziemy z psem do ogrodu. Po usłyszeniu tej co zawsze komendy labrador, kierując się doświadczeniem, powinien pobiec do miejsca, gdzie leży aport, mimo że nie widział, jak go tam kładliśmy. Oczywiście na tym etapie nie wymagamy regulaminowego aportu, chodzi raczej o to, by pies nabrał zaufania do naszych komend. Będzie ono szczególnie potrzebne na wyższych etapach szkolenia, przede wszystkim w nauce aportowania kierunkowego, gdy pies, który nie widział miejsca upadku aportu, szukając go, jest nakierowywany przez przewodnika komendami optycznymi, słownymi i sygnałami gwizdka. Ważne, aby każde wysłanie młodego labradora po niewidoczny aport zakończyło się sukcesem. Utwierdza to psa w przekonaniu, że kierując się naszymi komendami, szybciej i łatwiej odnajdzie aport.

Z czasem lekkie koziołki zaczynamy chować w różnych miejscach: w wysokich trawach, w zaroślach, w krzakach, za drzewem, ale na początku starajmy się robić to pod wiatr, aby ułatwić psu zadanie. Węszącego psa możemy dopingować komendą „szukaj“ i chwalić „dobry pies“, „dobrze“. Wcześniej, zanim zaczniemy zabawy w poszukiwanie aportu, możemy też robić krótkie włóczki aportem, ciągnąc go po podłożu tym razem z wiatrem tak, by szukającego go potem labradora zmusić do pracy nosem (tzw. dolnym wiatrem). Przy tym pamiętać należy, że jest to inny rodzaj pracy węchowej niż omawiane poszukiwanie przedmiotu. Podczas przeszukiwania terenu w poszukiwaniu przedmiotu pies węszy za ukrytym przedmiotem tzw. górnym wiatrem, podnosząc głowę wysoko, natomiast podczas włóczki idzie po tropie do pozostawionego przedmiotu, pracując dolnym wiatrem, czyli trzymając nos przy podłożu.

Na początku  psa podprowadzamy do ukrytego w nowym miejscu aportu dość blisko, z czasem jednak stawiamy przed nim zadania coraz bardziej ambitne, zwiększając odległość od koziołka. Wyszkolony retriever powinien odznaczać się inicjatywą i do pewnego stopnia samodzielnością, dlatego, w miarę postępów, należy jak najmniej pomagać mu w poszukiwaniach.

A gdy nasz pies już wytrwale i z zaangażowaniem szuka i znajduje ukryte przez nas i rzucone w wysoką trawę aporty, pora na urozmaicenie ćwiczenia: wykorzystując chwilową nieuwagę psa, możemy na przykład upuścić rękawiczkę, smycz czy inny przedmiot noszący nasz zapach, przejść kilkanaście, a z czasem kilkadziesiąt kroków, przywołać psa, wskazać mu kierunek i wysłać po zgubę komendą „szukaj – naprzód“. Być może nie raz umiejętność odnajdywania zagubionych na spacerze przedmiotów (np. kluczy) okaże się dla nas niezwykle przydatna.

Wariantów tego ćwiczenia jest bardzo wiele i ważne jest, by przygotować psa do pracy w najróżniejszych warunkach. O tyle łatwiej będzie nam później przygotować psa do konkursu retrieverów. A na wyższych etapach szkolenia będziemy mogli wykorzystać zdobyte w ten sposób umiejętności i doświadczenie naszego labradora podczas nauki wspomnianego aportu kierunkowego, który jest bardzo pomocny w konkurencji odszukiwania zagubionej zwierzyny.

 

Labrador Retriever Team

 

[powrót]