Użytkowość/Sport

>>> Nauka aportu

Labrador Retriever to pies wyhodowany do aportowania. Aport, to komenda wydawana szkolonemu psu oznaczająca nakaz przyniesienia przedmiotu (również nazywanego "aportem"), a także sama czynność przynoszenia przez psa tego przedmiotu. Retriever, natomiast, pochodzi od angielskiego czasownika "to retrive", co w dosłownym tłumaczeniu znaczy, "odzyskać", "odnaleźć", czyli aportować.



Labrador Retriever jest więc po prostu Labradorem Aporterem, dlatego po psie ponad sto lat temu wyhodowanym przez angielskich hodowców do aportowania ptactwa, w tym przede wszystkim ptactwa wodnego i drobnej zwierzyny futerkowej, który nawet w nazwie rasy ma słowo "aporter",  trudno nie oczekiwać wrodzonych umiejętności aportowania. Olbrzymia popularność tej rasy na całym świecie, również w Polsce, hodowanie ukierunkowane głównie na eksterier, nie spowodowały zaniku podstawowej i najważniejszej umiejętności labradora, czyli chęci, czasami wręcz pasji, aportowania. Rzadko się zdarza, że jest inaczej, ale jednak czasem się zdarza.



Jeśli nie mamy pecha i nasz szczeniak posiada wrodzoną chęć współpracy z człowiekiem, ma wrodzoną chęć aportowania, to prawdę mówiąc, przewodnikowi pozostaje nie zepsuć przez złe szkolenie tego, co psu dała natura. Każdy typowy szczeniak labradora popędzi za rzuconą mu piłeczką, weźmie ją do kufy i natychmiast z nią wróci. Przewodnikowi planującemu starty z psem w konkursach retrieverów pozostaje nauczyć psa, żeby po aport ruszał tylko na jego komendę i żeby przyniesiony aport oddawał do ręki, najlepiej w siadzie. To naprawdę niewiele, zwłaszcza, jeśli trafi się nam pies, który samorzutnie siada przed przewodnikiem z aportem. Wtedy pozostaje nam jedynie nauka ruszania po aport na komendę (tu do nauki potrzebna jest „żelazna” komenda „Zostań”) i spokojnego pozostawania na miejscu, o czym pisaliśmy wcześniej w artykule pt: "Pozostawanie na miejscu ze strzałem"



Trochę więcej wymagań przed psem i przewodnikiem stawia tzw. aport sportowy,  oceniany na zawodach posłuszeństwa sportowego, który wymaga większej precyzji i szybkości, a więc i więcej wkładu w trening ze strony przewodnika.



Metody i sposoby nauki, należy dobrać do psa, do jego charakteru, a nie odwrotnie. Jeśli mamy jakieś kłopoty z nauczeniem naszego psa aportowania, nie radzimy sobie z tym sami lub jeśli nie radzi sobie z nimi szkoleniowiec, który uczy naszego psa, warto poszukać pomocy u kogoś innego. Podstawowa rzecz, która zresztą dotyczy całego szkolenia młodego psa, ale nauki aportu szczególnie, jest to, że przy nauce aportu nie możemy w żadnej sytuacji używać przemocy, żadnego rodzaju kary. Aport powinien być dla psa największą przyjemnością, radością. Często możliwość aportu wykorzystuje się jako nagrodę podczas treningu.



Kolejną ważną  zasadą, której należy się trzymać, jest to, że pies nie może znudzić się aportem. Jeśli widzimy u psa pierwsze sygnały znużenia i znudzenia zabawą w aportowanie, należy trening natychmiast przerwać. Pies powinien cały czas czuć niedosyt aportu.



Następna bardzo ważna rzecz, wszystkie elementy aportu trenujemy osobno, a wtedy, gdy poszczególne elementy są już wypracowane, łączymy je w regulaminowy aport. Osobno trenujemy wytrzymanie (ruszanie po aport na komendę), osobno pobiegnięcie po aport i szybkie podjęcie, powrót w prostej linii do przewodnika i oddanie aportu do ręki, i osobno oddawanie w siadzie. Aporty na zwierzynie wprowadzamy dopiero jak pies bezbłędnie aportuje sztuczne aporty. Oczywiście wcześniej możemy sprawdzić, czy nasz pies podejmuje pióro i turzycę, ale nie róbmy takich testów podczas treningu aportu z bardzo młodym psem, ponieważ zwierzyna może wywołać niesubordynację i zepsuć posłuszeństwo, które już z nim wypracowaliśmy.



Od czego zacząć piszemy w artykule pt: "Zabawy z aportem" i w artykule pt: "Noszenie w kufie".

Problemy zaczynają się, kiedy pies rusza po aport, ale nie wraca z nim do przewodnika, kiedy niechętnie podejmuje i niechętnie trzyma aport, kiedy brakuje mu tak zwanego "miękkiego" chwytu i podgryza aporty, a zwierzynę memła i narzyna. Zdarzają się również i takie osobniki, które w ogóle nie są zainteresowane rzuconym mu aportem i zamiast pobiec i przynieść przewodnikowi aport, zajmują się zupełnie czymś innym. Nie mniej problemu potrafią sprawić psy nadmiernie pobudzone, niespokojne, którym brakuje spokoju na stanowisku i opanowania podczas pracy, i z którymi trening aportu należy zacząć po dłuższym spacerze, kiedy pies wytraci już trochę energii. Nie są to jednak takie problemy, z którymi nie można sobie poradzić, chociaż proces przygotowania labradora do konkursu retrieverów staje się wtedy trochę dłuższy i wymaga od przewodnika więcej pracy z psem i przede wszystkim więcej wiedzy i doświadczenia. Trudno w jednym krótkim artykule dać receptę na wszystkie kłopoty i problemy, jakie możemy napotkać podczas nauki aportu, bo każdy pies to osobny przypadek, ale postaramy się napisać jak postępować w przypadku najczęstszych problemów.



Brak natychmiastowego powrotu albo zupełny brak powrotu do przewodnika z aportem, czyli niechęć do rozstania się z aportem, jest to najczęściej wynik silniejszego, niż zwykle u labradora, poczucia własności. W takiej sytuacji zachęcanie psa do prawidłowego aportowania poprzez zabawę w przeciąganie się z nim aportem, może tylko pogorszyć istniejący stan rzeczy i jeszcze bardziej zniechęcić psa do wracania z aportem do przewodnika. Sposobem na sprawdzenie czy możemy z naszym psem bawić się w przeciąganie, jest puszczenie przeciąganej zabawki w trakcie zabawy z psem. Jeśli pies ucieka z zabawką i nie wraca do nas to powinniśmy wyeliminować przeciąganie jako sposób na naukę powrotu z aportem. Jeśli natomiast pies wraca do nas i zachęca do dalszej zabawy w przeciąganie, to możemy przeciąganie stosować jako nagrodę za powrót z aportem.



U psa z silnym poczuciem własności należy uważać na wszystkie metody polegające na konkurowaniu z nim. Można też do tego zaliczyć trening na lince i ściąganie psa do siebie. Metodę przywołania psa z użyciem linki opisaliśmy w artykule „Przywołanie/Przywołanie gwizdkiem”. Bardzo samodzielny pies z silnym poczuciem własności, przy nieodpowiednim zastosowaniu linki, bardzo szybko zorientuje się, kiedy jest na lince i musi być posłuszny, a kiedy linki nie ma i może pozwolić sobie na ucieczkę z aportem. Dlatego przed rozpoczęciem właściwego treningu aportu z linką, przez dłuższy czas pies powinien chodzić z zawsze przypiętą linką, nawet przez kilka miesięcy.



Często łatwiejsze od stosowania linki jest wyrobienie u psa przekonania, że powrót z aportem do przewodnika daje mu więcej korzyści i więcej przyjemności, niż ucieczka z aportem. Takim sposobem jest na przykład "zabawa w dwie piłki". W tej zabawie, treningu, używamy dwóch jednakowych aportów, którymi mogą być piłki. Piłkę rzucamy psu tylko wtedy, kiedy odda on nam swoją piłkę. Na początek, pies nie musi oddawać nam "swojej" piłki do ręki, może ją wypluć w pobliżu nas, ale najważniejsze jest, żeby z tej swojej zrezygnował w zamian za rzucenie przez nas drugiej piłeczki. W żadnym przypadku nie możemy dopuścić do tego, żeby pies wszedł w posiadanie dwóch piłek jednocześnie. Bawiąc się z psem w "dwie piłki" stopniowo i powoli podnosimy wymagania, dążąc do tego, żeby swoją piłkę pies oddał nam do ręki. W skrajnie trudnych przypadkach, kiedy po rzuceniu pierwszej piłeczki, pies przestaje interesować się przewodnikiem i pokazaną mu drugą piłką, należy przerwać natychmiast zabawę, schować drugą piłkę i zacząć psa ignorować. Natomiast każdy powrót do przewodnika i rozstanie się z piłeczką należy natychmiast nagrodzić, rzutem drugiej piłeczki.

W łatwiejszych "przypadkach" często wystarcza zabawa w tak zwany "gorący aport", która polega na tym, że przewodnik nie trzyma długo aportu (na przykład piłeczki), ale natychmiast po odebraniu jej od psa, rzuca mu aport bardzo szybko kolejny raz, tak jakby aport był gorący i „parzył” go w ręce.



Innym problemem, z którym możemy się spotkać jest niechęć do trzymania i noszenia w kufie. I w tym wypadku należy unikać jakichkolwiek rozwiązań siłowych, które mogą tylko problem pogłębić. Dobre rezultaty w takich przypadkach daje obserwowanie psa i wyłapywanie momentów, w których pies, chociaż na chwilę bierze coś do kufy. Takie momenty trzeba natychmiast nagradzać i oczekiwać, że zachowanie nagrodzone zostanie przez psa powtórzone. Oczywiście na początku staramy się psu ułatwić zadanie, podsuwając mu i prowokując noszenie takich przedmiotów, o których wiemy, że jest szansa, ze pies je weźmie do pyska. Cierpliwość, konsekwencja, ale również ogólny trening posłuszeństwa, który skutkuje lepszym kontaktem psa z przewodnikiem i zwiększoną chęcią do współpracy z przewodnikiem powinny przynieść efekty, chociaż na pewno nie należy oczekiwać, że przyjdą one bardzo szybko.



Podgryzanie i memłanie aportów to bardzo często wynik tego, że szczeniak dostaje do zabawy miękkie, często piszczące zabawki lub drewniane koziołki, które pozwala mu się obgryzać. Z podgryzaniem aportu najłatwiej sobie poradzić stosując w treningu aportu, twarde, plastikowe koziołki, które nie poddają się naciskowi szczęk psa i nie prowokują go do podgryzania. Można też wprowadzić do treningu szklane butelki owinięte taśmą izolacyjną.



Memłanie i podgryzanie aportu może również wynikać z nerwowości psa i jego zbytnim skupieniu się  na aportowanym przedmiocie. Jeśli tak faktycznie jest, to dobrym sposobem na wyeliminowanie podgryzania jest przełożenie skupienia na aporcie, na skupienie na nagrodzie za aport. Na nagrodę wybieramy to, co pies lubi najbardziej, na przykład piłkę, gryzak, smakołyk. Trening wygląda tak, że rzucamy psu aport i kiedy pies wraca do nas i siada lub stoi przed nami, zanim zacznie podgryzać aportowany przedmiot, wyrzucamy piłkę/gryzak trzymany pod pachą czy smakołyk trzymany w ustach. Pies w tym momencie wypluje aport, ale właśnie o to chodzi, bo sam aport powinien mieć dla psa mniejsze znaczenie niż nagroda. Z czasem wydłużamy chwile, kiedy pies siedzi lub stoi przed nami w oczekiwaniu na nagrodę bez podgryzania aportu. W tym ćwiczeniu istotne jest, żeby wypuszczać nagrodę zanim pies wypluje aport, tak, aby nie nagradzać go za plucie, lecz za spokojne trzymanie aportu. Możemy też wyrzucić nagrodę w trakcie memłania, wtedy nagroda służy jako odwrócenie uwagi od memłanego, aportowanego przedmiotu. Efekt tego ćwiczenia powinien być taki, że pies w pewnym momencie „zastyga” w oczekiwaniu na wyrzucenie nagrody. Ten trening wymaga niemałego refleksu, ale świetnie sprawdza się jako sposób na wyeliminowanie podgryzania i memłania.



Zrywanie aportu lub niespokojne oczekiwanie na wysłanie po aport (skomlenie, przemieszczanie się, unoszenie zadu) często jest spowodowane brakiem równowagi w ćwiczeniu elementów aportowania. Najprostszym sposobem na stabilne, spokojne zostawanie jest systematyczny trening tego elementu! Nie należy wpadać w schematy i wysyłać psa po aport za każdym razem lub zawsze od razu po wyrzuceniu. Przed wysłaniem psa po aport, dobrze jest zlecić mu wykonanie kilku komend np. „siad-waruj”, odejść z nim przy nodze w przeciwnym kierunku od rzuconego aportu i wrócić w to samo miejsce po kilku minutach i dopiero wysłać go po aport, albo zostawić psa i samemu pójść po rzucony aport, podnieść go z ziemi i schować do torby/plecaka. Oczywiście za każdym razem nagradzamy psa za spokojne wytrzymanie. Brak schematów pomoże nam wytrenować spokojnego pomocnika, skupionego na tym, co do niego mówimy. Pamiętajmy jednak, że nie należy też przesadzić w drugą stronę. Jeśli widzimy, że pies nie wytrzyma dłużej oczekiwania, to pozwólmy mu pobiec po aport. Obserwujmy naszego przyjaciela i dbajmy o to by nasze relacje opierały się na współpracy, nie na musztrze.



W przypadku psów mających problemy z wytrzymaniem, można też zastosować ćwiczenie, w którym pies jest przytrzymywany, w trakcie wyrzucania aportu, w pozycji stojącej. Po aport wysyłamy psa wtedy, gdy przyjmie pozycję „siad” samorzutnie lub na naszą komendę. Wysłanie po aport jest w tym przypadku nagrodą  za to, że pies  siedzi. W ćwiczeniu tym chodzi o to, by pokazać psu, że poprzez pozycję siedzącą szybciej zostanie wysłany po aport. Czas, kiedy pies siedzi w oczekiwaniu na komendę "aport",  stopniowo wydłużamy

Rozwiązaniem jest również zastosowanie linki, którą możemy uniemożliwić ruszenie psa po aport bez komendy przewodnika. Jednak należy pamiętać, że w większości przypadków, o czym już wspomnieliśmy, by linka zadziałała naprawdę dobrze, musi być wcześniej używana przez kilka miesięcy zawsze, we wszystkich sytuacjach, tak by stała się dla psa, tym, czym dla człowieka jest codziennie noszony zegarek, czyli przedmiotem, którego na ręku nie czujemy. Dopiero wtedy jest szansa, że w przypadku odpięcia linki, pies będzie posłuszny zawsze i wszędzie. Inaczej bystre zwierzaki szybko odkryją, kiedy są pod kontrolą, a kiedy nie.



Kolejnym problemem, który sprawia czasami kłopoty to nauka oddawania aportu w siadzie. Jeśli pies samorzutnie nie siada, to musimy to z nim wypracować. Metodyka nauki jest dosyć prosta. Najpierw ćwiczymy „żelazne” przywołanie komendą „Do mnie”. Jeśli nasz pies pewnie nosi aporty i zna komendę „Do mnie”, czyli przybiegnij i usiądź przede mną, wystarczy gdy zaczniemy przywoływać go do siebie komendą „Do mnie” kiedy trzyma coś w kufie.  Pies ładnie trzymający aport powinien z nim przybiec i usiąść przed nami. Może nie od razu i nie za każdym razem będzie trzymał aport do końca, ale jeśli uda się nam nagrodzić chociaż jedno oddanie aportu do ręki w siadzie, to na pewno możemy oczekiwać, że pies takie zachowanie powtórzy.

Kolejnym sposobem na naukę oddawania aportu w siadzie jest trening z wykorzystaniem nauczonego wcześniej, samorzutnego siadania psa przy nodze przewodnika, po każdorazowym jego zatrzymaniu się. Pies, który idzie przy naszej nodze z aportem w kufie, mając dobrze wytrenowane trzymanie aportu, powinien w momencie kiedy się zatrzymamy usiąść i nie wypuścić aportu. Wtedy wystarczy w porę odebrać aport, czyli zanim pies wypuści go na ziemię i nagrodzić zachowanie.



Problemów w nauce aportu i pomysłów na ich rozwiązanie jest dużo więcej. My skupiliśmy się na tych najistotniejszych i najczęściej występujących. Labrador to bardzo pomysłowy i energiczny pies, który stawia przed przewodnikiem czasem naprawdę spore wyzwania. Jednak cierpliwość i konsekwencja w szkoleniu, nie tylko aportu, pozwoli nam uzyskać oddanego, uczynnego i posłusznego przyjaciela. Nauka aportu, która jest podstawowym krokiem i wstępem do przygotowań labradora w kierunku Konkursów Pracy Retrieverów, jest również świetnym pomysłem na zabawę z naszym psem i sposobem na spalenie drzemiącej w nim, ogromnej energii.

Labrador Retriever Team

 

[powrót]