Użytkowość/Sport

>>> Praca retrievera na włóczce

    Włóczka to tworzenie sztucznego tropu poprzez – jak wskazuje nazwa – włóczenie, czyli ciągnięcie ciepłej lub zimnej sztuki zwierzyny drobnej (bażant, królik) w szkoleniu psa myśliwskiego, czasem na długie dystanse, imitując tor ucieczki postrzelonej zwierzyny. Co prawda retrievery to przede wszystkim aportery, których głównym zadaniem na polowaniu jest bezbłędne odnajdywanie strzelonej zwierzyny i szybkie przynoszenie jej do przewodnika, jednak nie zawsze myśliwemu udaje się na tyle celnie strzelić, by ptak padł w ogniu. W warunkach prawdziwego polowania, a także na konkursach pracy retrieverów rangi międzynarodowej (podczas konkurencji aport z lądu, którą rozgrywa się zwyczajowo na żywej zwierzynie), zdarza się, że bażant zostaje jedynie zbarczony i wycieka. Ważne jest wtedy, by pies kierując się węchem podążył za uciekającym postrzałkiem, podjął go, nie naruszając przyniósł i oddał do ręki menera. Tę umiejętność retrievera sprawdzają przede wszystkim dwie konkursowe konkurencje klasy B i C: włóczka ptaka oraz włóczka królika.

    Na konkursie pod włóczkę wybiera się teren z niską roślinnością, na przykład łąkę lub niską uprawę tak, aby z jednej strony pies nie widział leżącej na końcu zwierzyny, a z drugiej strony sędziowie mogli obserwować styl pracy podlegającego ocenie retrievera. Zwierzynę ciągnie się na sznurku na odcinku około 150 metrów, wykonując dwa załamania. Odstępy pomiędzy poszczególnymi włóczkami powinny wynosić około 100 metrów. Początek włóczki oznacza się wyrwanymi piórami ptaka lub sierścią królika, na końcu natomiast zazwyczaj wbija się kij, obok którego pozostawiona zostaje zwierzyna. Pies nie może widzieć zakładania włóczki. Osoba kładąca włóczkę natomiast powinna oddalić się w miejsce, gdzie pies nie będzie mógł jej ani zwietrzyć, ani zobaczyć. Na sygnał sędziów przewodnik podprowadza psa na otoku na początek włóczki i zaznajamia go z pozostawionymi piórami lub z wyrwaną sierścią zwierzyny. Można poprowadzić psa kilka metrów po włóczce, potem już trzeba go puścić luzem. Wzorowy retriever powinien stylowo, dolnym wiatrem, systematycznie wypracować włóczkę w odpowiednim tempie i zaznaczając załamania, dojść do zwierzyny, bez wahania podjąć ją, najkrótszą drogą szybko wrócić do czekającego na stanowisku przewodnika i poprawnie oddać aport do ręki. Obok markingu włóczki to najwyżej punktowane konkurencje klasy B. Znaczącymi błędami jest okładanie pola, czyli swobodne szukanie, kilkukrotne gubienie śladu, niechętne podejmowanie zwierzyny oraz niepoprawne oddanie jej menerowi.

    Od czego zacząć przygotowania labradora do pracy węchowej na włóczce? Tak naprawdę jeśli trafił nam się typowy przedstawiciel rasy, to naszym zadaniem będzie bazowanie na naturalnych, wrodzonych predyspozycjach i umiejętnościach psa, uważając jedynie, by nie zepsuć tego, co nasz pupil odziedziczył po swoich przodkach w genach. Szkolenie będzie zatem zmierzało do nauczenia labradora pracy stylowej i efektywnej, w zależności od temperamentu i dotychczasowych nawyków psa.

Typowy labrador na spacerach w terenie z natury węszy, chętnie podąża za interesującymi go zapachami, przeszukuje ciekawie zarośla, rzadko odrywając nos od ziemi (pozostając oczwiście pod stałą kontrolą właściciela). Szkolenie takiego psa nie powinno sprawić wiele trudności. Zacząć można już z kilkumiesięcznym retrieverem: ciągnąć możemy ulubiony aport, który dodatkowo można skropić syntetycznym zapachem zwierzyny (do kupienia w sklepach myśliwskich). Oczywiście na początku takie rozbudzające pasję łowiecką ćwiczenia traktujemy jako zabawę i urozmaicenie spacerów. Należy jednak uważać, by młodemu psu nie stawiać zbyt dużych wymagań, robiąc włóczkę długą, z kilkoma załamaniami. Pierwsze włóczki zakładamy z wiatrem, aby  utrudnić psu zadanie i tym samym nie prowokować go do pracy górnym wiatrem i okładania pola. Dla przewodnika tego typu ćwiczenia będą doskonałą okazją, by poznać styl pracy psa: dobrze jest już na początkowym etapie szkolenia zwrócić uwagę, czy pies jest zainteresowany zapachem, czy idzie wolno czy szybkim tempem, czy kieruje się dolnym wiatrem czy pracuje z nosem wyżej, czy trzyma się śladu czy może ma tendencję do podążania za zapachem szerokim korytarzem, gubiąc się i korygując. Od poczynionych na tym etapie obserwacji zależeć będą metody szkoleniowe wykorzystawane w dalszej pracy z psem.

 

    W pierwszej kolejności powinniśmy zadbać o to, by poprawnie włóczkę założyć. Najlepiej gdy mamy do tego pomocnika. Jeśli sami będziemy ciągnąć zwierzynę – szczególnie po swoim śladzie – zostawimy własny odwiatr i istnieje ryzyko, że pies nauczy się podążać za zapachem właściciela, a nie aportu. Gdy włóczkę zakłada jedna osoba, powinna ona przymocować zwierzynę sznurkiem do długiego kija i ciągnąć ją nie za sobą, lecz z boku na szerokość kija. Lepiej, kiedy mogą nam pomóc dwie osoby. Wówczas zwierzynę przymocowuje się dwoma sznurkami o równej długości (kilka metrów), pomocnicy rozchodzą się na długość sznurka i ciągnąc ptaka lub królika pomiędzy sobą, zakładają w ten sposób włóczkę. Początek oznaczamy piórami lub sierścią. Dobrze jest zaznaczyć także załamania, szczególnie gdy inna osoba prowadzi psa i inna zakłada włóczkę, aby ewentualnie móc psa skorygować. Włóczkę zakładamy w niskiej uprawie.

    Technika i styl pracy retrievera są takie same bez względu na to, czy jest to włóczka bażanta czy królika. Jeśli pies ma tendencję do szybkiego podążania po śladzie, gubiąc się i pracując chaotycznie, zaleca się systematyczną pracę na otoku. Gdy nasz labrador idzie poprawnie, wówczas stopniowo wydłużamy linkę, pozwalając mu na samodzielność i inicjatywę. Jednak jak tylko pies pogubi się i zejdzie ze śladu, należy się zatrzymać i pozwolić mu skorygować się samemu. Jak tylko labrador prawidłowo podejmie trop, ruszamy za nim, tym samym nagradzając go. Jeżeli pies ma tendencję do szybkiej, chaotycznej i nieco nerwowej pracy na włóczce, nie należy pozwalać mu okładać pola, samowolnie biegać ani bezładnie szukać. Utrwali sobie bowiem ten nawyk, a nie jest to przecież stylowa praca retrievera. Zbyt szybkie tempo pracy i z tym związane częste gubienie się może być spowodowane zbyt intensywnym zapachem włóczki. Pies za bardzo zaczyna ufać swoim zmysłom, do tego dochodzi chęć jak najszybszego dotarcia do zwierzyny i temperamentny labrador zaczyna pędzić na oślep. Aby temu zaradzić, możemy ciągnąć zwierzynę zimną zamiast ciepłej i zaczynać ćwiczenie po pewnym czasie, gdy zapach trochę się rozejdzie i zmusi psa do większej koncentracji i systematyczności. Dodatkowo w przypadku, gdy pies zbyt szybko podąża na włóczce i ma tendencje do biegnięcia naprzód na oślep, możemy robić wcześniej pierwsze załamanie lub więcej załamań niż dwa. Jeśli z kolei mamy labradora, który pracuje średnim tempem, ale bardzo często schodzi ze śladu, gubiąc trop, wprost przeciwnie – zwiększamy intensywność zapachu poprzez włóczenie ciepłej zwierzyny i wprowadzenie psa na ślad, zanim zapach się ulotni.

 

    Innym problemem może być praca górnym wiatrem. W tym przypadku pomocna może okazać się obroża z krętlikiem. Co prawda na konkursie i na polowaniu pies pracuje luzem bez obroży, ale do celów szkoleniowych obroża tropowa jest bardzo dobra. Krętlik znajduje się pod szyją psa, a otok prowadzimy między przednimi łapami. Gdy linka się napręża, zmusza jednocześnie do opuszczenia nosa ku ziemi i pies zaczyna pracować dolnym wiatrem. Oczywiście pożądanego efektu nie osiągniemy po jednym treningu, lecz w rezultacie systematycznej pracy.

    Gdy nasz labrador pracuje przyzwoicie na otoku, możemy spróbować wyeliminować tę dodatkową pomoc. Pokazujemy psu miejsce zestrzału i komendą „szukaj – trop“ zachęcamy go do podjęcia tropu. Na początku dobrze jest podejść kilka kroków z psem, aby mieć pewność, że idzie w dobrym kierunku, a następnie niezauważalnie spuścić go z otoku. Można też tak zrobić na konkursie (zezwala na to regulamin), jednak jeśli mamy dobrze przygotowanego psa, to może to być ryzykowne, ponieważ możemy bardziej zaszkodzić niż pomóc. Przewodnik nie zawsze bowiem wie, w którą stronę idzie włóczka: czy na wprost od oznaczonego zestrzału, czy może w bok. Jeśli wskaże psu zły kierunek, pies może już na samym początku się pogubić. W takim wypadku lepiej, by labrador zaufał… własnym zmysłom niż menerowi.

    Doskonaląc pracę na włóczkach, możemy stopniowo wydłużać ślad, dodawać załamania, wprowadzać trop zwodniczy przecinający trop właściwy, etc. Jak zwykle unikać należy rutyny, bo labrador szybko się zorientuje i zacznie pracować mechanicznie. Osobno ćwiczymy podejmowanie zwierzyny, przyniesienie (retriever nie powienien, na przykład, poprawiać sobie chwytu, memłać ani podrzucać aportu) oraz stylowe oddanie w siadzie do ręki przewodnika.

    Labradory mają różne techniki pracy na włóczce: jedne wypracowują trop kłusem, inne galopem, jedne idą po śladzie „jak po sznurku“, inne szerszym korytarzem, jeszcze innym zdarza się podążać równolegle, szczególnie przy wietrznej pogodzie. Ważne, aby praca była skuteczna i systematyczna, bez chaotycznego samowolnego biegania. Celem – zarówno na konkursie, jak i na polowaniu -  jest szybkie i bezbłędne dojście do zwierzyny, podjęcie i natychmiastowe przyniesienie jej najkrótszą drogą do przewodnika.

 

                                                                                               Labrador Retriever Team

 

 


                                                                                            

 

 

[powrót]