Użytkowość/Sport

Pies przewodnik

 

HISTORIA PSA PRZEWODNIKA NA ŚWIECIE

Związki człowieka z przodkami psa sięgają epoki pleistocenu. Żyjąc obok siedzib ludzkich pies miał łatwiejszy dostęp do pożywienia, zaś człowiek zapewnioną ochronę przed niebezpieczeństwami. Z czasem człowiek nauczył się wykorzystywać inne umiejętności psa i rozpoczął jego hodowlę prowadząc selekcję ukierunkowaną na cechy, które uważał za przydatne dla siebie.

Pierwsze wzmianki o wykorzystywaniu przez osoby niewidome psów do pomocy i przewodzenia pochodzą z czasów nowożytnych, a konkretnie z pierwszego wieku naszej ery. W trakcie badań archeologicznych i wykopalisk prowadzonych w Pompei odnaleziono pierwszy obraz niewidomego z psem. Na ścianie jednego z domów przysypanych popiołem wulkanicznym w 79 r. w czasie erupcji Wezuwiusza znajduje się malowidło kobiety z służącą, do której zbliża się ślepiec prowadzony przez małego pieska.



Ślepiec z Bethal Green

Ilustracja do średniowiecznej ballady o rycerzu, który stracił wzrok  w bitwie. Przyjaciele podarowali mu dzwonek i psa, by prowadził go do domu.

 

Rycina z Powszechnej Historii Czworonogów Thomasa Bewicka

W rozdziale poświęconym psom Bewik napisał, że pośród wielu przykładów zwierzęcej mądrości warta odnotowania jest umiejętność kierowania krokami niewidomego.

 

Współczesna historia psa przewodnika jest ścicśle związana z Pierwszą Wojną Światową. Stało się tak ze względu na wielu niewidomych młodych mężczyzn, którzy stracili wzrok na skutek działań wojennych. Ich liczbę oszacowano na około 3000.

Inicjatorem szkolenia psów przewodników dla niewidomych weteranów był dr Gerhard Stalling. Podczas Pierwszej Wojny Światowej dr Gerhard Stalling pracował jako lekarz w wojskowym szpitalu. Miał do czynienia z przypadkami określanymi jako "nerwica wojenna", zeszpecenie i utrata wzroku.

Pewnego razu dr Stalling rozmawiał z młodym niewidomym żołnierzem i przypadkowo na kilka chwil zostawił z nim swojego owczarka niemieckiego. Kiedy wrócił, był pod wrażeniem sposobu, w jaki pies był żołnierzowi pomocny przy poruszaniu się. Jego pies był zwykłym psem towarzyszem i nie był szkolony w żaden sposób. Obserwacja psa i jego zachowania podsunęła mu pomysł, by przeszkolić psa razem z niewidomym żołnierzem.

W sierpniu 1916 r. dr Gerhard Stalling w ramach Niemieckiego Związku Psów Sanitarnych otworzył ośrodek szkoleniowy - pierwszą na świecie szkołę tresury psów, które miały służyć niewidomym. Ośrodek ten, znajdujący się w Oldenburgu, z czasem stał się miejscem, z którego idee szkolenia psów przewodników rozprzestrzeniły się do innych krajów na świecie.

Pierwszy pies przewodnik zaczął pracować w październiku 1916 r. z niewidomym weteranem Paulem Feyenem. Po roku pracowało już 100 psów, a do 1919 r. – 539. Do 1930 r. w Niemczech pracowało ponad 4000 wykwalifikowanych psów przewodników.

W 1921 r. pochodząca z Filadelfii zamożna Amerykanka Dorothy Harrison Eustis przeniosła się do Szwajcarii niedaleko granicy z Niemcami i zamieszkała w miejscu zwanym Fortunate Fields (Szczęśliwe Pola). Wraz ze swym mężem Georgem była zafascynowana rasą owczarek niemiecki, którą w oparciu między innymi o swoje doświadczenia i obserwacje uznawała za najbardziej wszechstronną. Była zachwycona zmianą, jaka zachodziła w ludziach, których prowadziły psy, w porównaniu z wcześniejszym okresem, kiedy tym ludziom pozostawiono do pomocy jedynie przyrządy. Psy i ich opiekunowie chodzili pewnie szybkim krokiem, radząc sobie na schodach itp.; psy podejmowały konieczną inicjatywę w prowadzeniu opiekunów.

Dorothy Eustis i Frank Morris z Buddym

 

W 1928 r. Dorothy Eustis opublikowała w amerykańskiej gazecie "The Saturday Evening Post" artykuł zatytułowany „The Seeing Eye” czyli "Widzące Oko", który opowiadał, czego była świadkiem i jakie są jej przyszłe zamiary. W dniu publikacji artykułu przyjaciel młodego niewidomego urzędnika ubezpieczeniowego Morrisa Franka odprowadzał go do domu. Zatrzymali się przy budce z gazetami, gdzie sprzedawca powiedział im o artykule. Morris napisał do Dorothy Eustis z prośbą o przeszkolenie. Skutkiem listu było zaproszenie na szkolenie do Szwajcarii, które Morris przyjął. Do Ameryki powrócił już z psem Buddy, a także z przekonaniem o tym, jak istotne jest szkolenie psów przewodników oraz z nowym uczuciem pewności siebie i poczuciem niezależności. Morris został orędownikiem psów przewodników. W jednym z wywiadów powiedział, iż 5 centów, które wydał na zakup egzemplarza The Saturday Evening Post, mają dla niego większą wartość niż milion dolarów, bo tak bardzo zmieniło się jego życie.

Okładka książki opowiadającej historię Franka Morrisa i Buddy'ego

 

Sukces Buddy'ego nakłonił Eustis do założenia swojej szkoly dla psów przewodników w Vavey w Szwajcarii i wkrótce potem w USA. Nazwała je “L’Oeil qui Voit” i “The seeing eye”. Od tego czasu szkoły psów przewodników powstały całym świecie. Tysiące ludzi odmieniło swoje życie dzięki psom i dzięki organizacjom, które je szkoliły. Spadkobiercy idei Dorothy Eustis do dnia dzisiejszego z powodzeniem kontynuują prace na rzecz wzrostu mobilności, godności i niezależności niewidomych i niepełnosprawnych ludzi na całym świecie.

HISTORIA PSA PRZEWODNIKA W POLSCE

Również w Polsce idea psa przewodnika osoby niewidomej nie jest obca.

W latach 80-tych psy takie szkoliła Milicja Obywatelska w Ośrodku Tresury Psów w Sułkowicach pod Warką. Było to dla Milicji dodatkowe zajęcie, gdyż podstawową działalnością było szkolenie psów obronnych dla służb mundurowych. Z milicyjnej szkoły tresury psów przekazywano niewidomym mniej agresywne osobniki. W 1988 r. Sułkowice zrezygnowały z dalszego szkolenia psów przewodników dla niewidomych.

W latach 1992-1996 kursy odbywały się w prywatnej firmie Grzegorza Lipińskiego w Łodzi.

Jednocześnie na początku lat 90 powstała w Mławie firma pod nazwą Usługowa Tresura Psów, prowadzona przez pana Kłosa, byłego milicjanta z Sułkowic. Po jego śmierci firmę przejęła żona. W 1995 r. podpisała umowę z Zarządem Głównym Polskiego Związku Niewidomych i rozpoczęła szkolenie psów przewodników dla PZN. Współpraca ta trwała do 2002 r. Od 2003 r. psy przewodniki na zlecenie PZN szkoli w Pile pan Jerzy Przewięda. Psy po odbyciu szkolenia i zaliczeniu egzaminów przekazywane są osobom niewidomym, które wyraziły chęć posiadania takiego psa i które zostały zakwalifikowane przez wyłonioną w ramach struktur PZN komisję kwalifikacyjną. Niewidomy uiszcza opłatę za psa w kwocie około 1100 zł, pozostały koszt szkolenia (około 14000 zł) jest refundowany ze środków PFRON. Szkoła Jerzego Przewiędy szkoli corocznie około 10 psów – przewodników, głównie rasy labrador retriever, owczarek niemiecki oraz golden retriever.

W marcu 2003 roku w Poznaniu powstała Fundacja na rzecz Osób Niewidomych Labrador Pies Przewodnik. Jest to pierwsza i jak dotąd jedyna w Polsce organizacja pozarządowa, która wyszkolone przez siebie psy przekazuje osobom niewidomych całkowicie nieodpłatnie. Procedury przyznawania psa przewodnika są zbliżone do procedur obowiązujących w PZN. Fundacja szkoli i przekazuje rocznie około 5 psów – przewodników rasy labrador retriever.

Obie szkoły wykorzystują do szkolenia tak psy, jak i suki, przy czym zwierzęta poddawane są zabiegom kastracji i sterylizacji. Zbliżony jest również sposób pozyskiwania psów do szkolenia.

Na dzień dzisiejszy zarówno PZN, jak i Fundacja Labrador stawiają szkolonym przez siebie psom podobne wymagania. Są to przede wszystkim: umiejętność oznaczania krawężników przy wejściu i zejściu na jezdnię, omijanie przeszkód poziomych i pionowych, oznaczenie schodów, odnajdywanie przejść dla pieszych, wskazywanie drzwi, ławek na przystankach itp., umiejętność poruszania się środkami komunikacji publicznej, aportowanie upuszczonych przedmiotów.

Zasadnicza różnica polega na tym, iż w przypadku psów przekazywanych przez PZN psy te stają się własnością osoby niewidomej, zaś w przypadku Fundacji Labrador pies pozostaje jej własnością.

W bieżącym roku Fundacja na rzecz Osób Niewidomych Labrador Pies Przewodnik jako pierwsza w Polsce uzyskała status członka International Guide Dog Federation, co oznacza, iż prowadzona przez nią działalność i metody szkolenia odpowiadają standardom międzynarodowym.

Fundacja Labrador szkoli wyłącznie psy rasy labrador retriever. Przedstawiciele tej rasy stanowią około 80% ogółu pracujących na świecie psów przewodników. Nie bez przyczyny: labradory cechuje ogromna pasja do pracy, łatwość uczenia się i przystosowywania do nowych warunków, duża wytrzymałość, stabilna psychika oraz łagodne i przyjazne usposobienie.

Owczarek niemiecki jest równie wszechstronny, jednakże uważa się, iż ogromna popularność rasy spowodowała jednocześnie jej zepsucie, sprawiając, iż trudnym jest pozyskanie naprawdę wartościowych przedstawicieli tej rasy. Ponadto przyjęty sposób szkolenia, oparty na modelu tzw. rodzin zastępczych, czyli wolontariuszy wychowujących szczenięta, wymaga kilkukrotnej zmiany opiekuna. Owczarki znoszą te zmiany znacznie gorzej niż labradory.

Na dzień dzisiejszy ogólna liczba pracujących w Polsce psów przewodników jest trudna do określenia. Prawdopodobnie waha się w granicach 150 – 170. Oprócz wspomnianych już dwóch źródeł ich pozyskiwania psy przewodniki trafiają do Polski między innymi ze szkół amerykańskich.


WYWIAD Z MIROSŁAWEM ZAWIŚLAKIEM

Na zakończenie krótki wywiad z Mirosławem Zawiślakiem, hodowcą owczarków niemieckich i labradorów (Hodowla Al-grom), w którym wspomina on swoją przygodę z psami – przewodnikami:

W połowie lat 70-tych otrzymałem od kierownika Zakładu Tresury Psów w Sułkowicach książkę autorstwa Antoniego Brzeziczki „Amatorska Tresura Psów”. Zgodnie z zaleceniami książkowymi rozpocząłem wstępne układanie mojego pierwszego psa na potrzeby osoby niepełnosprawnej. Był to owczarek niemiecki o imieniu Ares. Jesienią 1977 r. pies trafił na testy do Zakładu Tesury.

Po pozytywnym zaliczeniu egzaminów Ares został zakupiony przez Milicję i przeznaczony do dalszego szkolenia. W tamtym czasie psy przewodniki były szkolone wyłącznie w Zakładzie w Sułkowicach.

Przygotowywany przeze mnie pies na etapie testów kwalifikacyjnych musiał chodząc przy lewej nodze przewodnika omijać z prawej strony przeszkody, zatrzymywać się w bezpiecznej odległości od krawężnika czy wykopu. Bardzo dużym problemem w szkoleniu było nauczenie psa omijania otwartych skrzydeł okiennych, które w starych budynkach otwierały się w kierunku chodnika.

Kiedyś zapytano mnie, dlaczego zdecydowałem się na szkolenie psów przewodników. Odpowiedź była prosta. Było to trudniejsze wyzwanie niż szkolenie psów obrończych. Tych z predyspozycjami do szkolenia obrończego było znacznie więcej, zaś pies przewodnik winien cechować się stabilnym charakterem, przyjaznym podejściem do otoczenia, powinien być odporny na bodźce zewnętrzne i jednocześnie uczuciowy względem swego opiekuna czyli winien prezentować postawę „dla mojego pana zrobię wszystko”. Znalezienie i przygotowanie odpowiedniego psa nie było łatwe. Stąd już wówczas ciągły niedobór i duży popyt na te psy.

 

Tekst: Irena Semmler
Fundacja Labrador Pies Przewodnik
oraz Labrador Retriever Team

Opracowanie w oparciu o materiały International Guide Dog Federation

 

 

[powrót]